ACK Bristol o spodziewanych represjach wobec anarchistów
Informacje - Zagraniczne
środa, 02 października 2013 16:13
Oświadczenie bristolskiego Anarchistycznego Czarnego Krzyża, wydane w związku z informacjami, opublikowanymi przez The Post na temat planowanych aresztowań anarchistów. Jak wynikało z tekstu policja z Avon i Somerset planuje „rozprawienie się” z anarchistami po ostatnim podpaleniu policyjnej strzelnicy w Portishead.

Oświadczenie:

Płomienie które pochłonęły Policyjne Centrum Szkolenia Strzeleckiego w Portishead (niedaleko Bristolu), zaszokowały cały kraj.
Sięgając pamięcią wstecz widzimy, że to pierwszy akt  insurekcyjnej przemocy o tak wielkiej skali i wycelowany w tak ważny obiekt na brytyjskiej ziemi. W mass mediach rozgorzały histeryczne dyskusje o „anarchistycznej sieci terroru”. Komunikat pierwotnie opublikowany na bristolskich Indymediach, obiegł cały świat, a samo podpalenie bez żadnych podstaw powiązano z innymi atakami w Wielkiej Brytanii.

Po podpaleniu, lokalny prawicowy szmatławiec The Post, opublikował artykuł, według którego oddział policji Avon & Somerset przygotowuje się do „rozprawienia z buntownikami i ekstremistami” i „monitoruje kilka potencjalnie niebezpiecznych grup”. Dziennikarze odnieśli się tam do policyjnego raportu, opublikowanego pod nieco stalinowskim tytułem „Nasze ambitnych 5 lat” w którym informują o rozpoczęciu szeregu operacji, mających na celu „zbieranie informacji na temat wywrotowych organizacji”. W innym artykule, redaktor gazety stwierdza, że „Wszyscy powinniśmy wspierać policję w jej walce z anarchistami”.

To oczywiście policyjno-dziennikarska próba zastraszenia anarchistów. Wzmożenie represji ze strony państwa po takim ataku było do przewidzenia. Nie powinno nas to jednak powstrzymywać przed podejmowaniem działań wobec opresyjnego systemu, kontrolującego nasze życie. Odkąd istnieje, państwo zawsze miało monopol na sankcjonowane prawem użycie przemocy, do czego wykorzystuje m.in. policję. Gdy inna grupa ludzi użyje przemocy we własnym celu, państwo panikuje, w obawie, że utraci panowanie nad społeczeństwem. Boi się scen takie jak te, które miały miejsce w sierpniu 2011 roku, kiedy to tysiące ludzi wyszło na ulice i bez strachu przed policyjną przemocą grabiło oraz wszczynało nocne zamieszki.

Państwo niepokoi się takimi wybuchami gniewu, gdyż stanowią one realne zagrożenie dla jego władzy. Gdy ludzie dostrzegą, że nie tylko państwo i policja mogą używać przemocy, instytucje te stracą wówczas swoją legitymizację.  Dlatego władza musi przeciwstawiać się wszelkim przejawom skłonności do przemocy, nim zainfekuje ona i pociągnie masy. Z czymś takim mamy właśnie do czynienia w Bristolu. Powinniśmy o tym pamiętać, gdy zaczniemy odczuwać cały ciężar policyjnych represji.

Żyjemy w brutalnym społeczeństwie. Państwo każdego dnia używa wobec nas przemocy, za pomocą policji, sądów, więzień i armii. Sam pomysł, że niewielka grupa ludzi wzniecająca nocne pożary, może stanowić zagrożenie dla społeczeństwa, ukazuje jak kluczową rolę odgrywa tu przemoc. Musimy zdać sobie sprawę również z tego, że przemoc jakiej doświadczamy jest niczym w porównaniu z przemocą codziennie stosowaną przez państwo w więzieniach, sądach, aresztach, lub w dalekich, będących pod okupacją i ogarniętych wojną krajach.

Niestety, ale wzmożona kontrola stała się faktem w naszym nowoczesnym społeczeństwie. Codziennie jesteśmy monitorowani przez kamery przemysłowe, nasze telefony, a nawet przez media społecznościowe. Zdemaskowany ostatnio plan NSA (Agencji Bezpieczeństwa Narodowego) o kryptonimie „PRISM”, to tylko jeden z przykładów jak daleko sięgają korzenie państwowej kontroli. Nie powinien dziwić fakt, że GCHQ (brytyjski odpowiednik) również korzysta z ich usług.

Musimy być ostrożni, biorąc pod uwagę w jaki sposób się ze sobą komunikujemy i co mówimy. W obliczu represji milczenie może stanowić potężną broń. Mimo, że tak jak policja nie mamy pojęcia kto podpalił Policyjne Centrum Szkolenia Strzeleckiego, nie zamierzamy snuć przypuszczeń ani rozpowszechniać plotek, które pomimo że fałszywe, mogą doprowadzić do aresztowań lub nawet czegoś gorszego.

Anarchistyczny Czarny Krzyż został założony na początku XX wieku przez rosyjskich imigrantów, którzy wspierali walki społeczne, pomagając więźniom politycznym. Bristolski ACK powstał w podobnym celu, dlatego gotowi jesteśmy udzielić wsparcia każdemu, kto padnie ofiarą tego anarchistycznego „polowania na czarownice”. Zapewniamy materialne i finansowe wsparcie (w miarę możliwości) tym, którzy wpadli w konflikt z państwowym, represyjnym systemem prawnym. Niezależnie od tego czy są winni czy niewinni.

Polecamy wszystkim anarchistom i radykalnym aktywistom z Bristolu przeczytanie informacji o swoich prawach, zamieszczonych (i ciągle uzupełnianych) na naszej stronie internetowej. Wspieranie więźniów pełni istotną rolę w naszym ruchu, nie można spychać go na drugi plan. Każdy list do więźnia lub finansowe wsparcie ACK Bristol, to krok bliżej zbudowania silnej, dynamicznej społeczności.

Dopóki nie opustoszeją wszystkie cele

Żródło: bristolabc.wordpress.com, grecjawogniu.info.