Węgry: Areszt za "koczowanie w miejscu publicznym"
Informacje - Zagraniczne
niedziela, 06 października 2013 18:17
W poniedziałkowy wieczór, 30 października 2013,  węgierski rząd uchwalał nowe prawo, wymierzone w osoby bezdomne. Policja ma teraz prawo karać grzywną za "koczowanie w miejscach publicznych". Jeśli "przestępca" nie będzie w stanie jej zapłacić, sąd będzie mógł zmienić "karną opłatę" na prace społeczne lub areszt. Rząd uważa, że dzięki temu prawu z ulic znikną bezdomni, których liczba w całym kraju szacowana jest na 35 tys.

Nowe prawo wywołało liczne protesty społeczne, m.in. w Budapeszcie.Członkowie i sympatycy nieformalnej grupy działającej pod hasłem "Miasto należy do wszystkich" zebrali się przed budynkiem parlamentu, trzymając transparenty i krzycząc: "Bieda to nie przestępstwo!". Władza zignorowała ich głos.

Bezdomni nie garną się do miejskich schronisk ze względu na wszechobecny brud i przepełnione sale. Poza tym i tak schronisk jest zdecydowanie za mało. W samym Budapeszcie na ulicach żyje 8 tys. ludzi, a miejsc w noclegowniach jest tylko 5 tys.

Podobne przepisy obowiązywały już przed dwoma laty i nie dały żadnych "efektów". Obowiązujące wówczas prawo anulowano jako "niezgodne z konstytucją" i godzące w prawa obywatelskie. Rząd nie zamierzał się jednak poddawać i  zapis dotyczący karania bezdomnych wpisano do konstytucji.

Podobnie stało się w przypadku wszystkich innych ustaw, które zakwestionował wcześniej trybunał konstytucyjny. Do ustawy zasadniczej wpisany został m.in. nakaz, aby absolwenci publicznych uczelni musieli pracować w ojczyźnie dwukrotnie dłużej, niż trwają studia. Dopiero po tym czasie wolno im emigrować. Jeśli tego nie zrobią, muszą zwrócić państwu połowę kosztów studiowania.

źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,14705819,Wegry_scigaja_bezdomnych.html