Warszawa: Znany działacz społeczny skazany na 3 miesiące pozbawienia wolności
Publicystyka - Krajowa
poniedziałek, 14 października 2013 00:00
15 października, Piotr Ikonowicz, założyciel i działacz warszawskiej Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej „powinien” stawić się w areszcie w celu odbycia kary za naruszenie nietykalności cielesnej podczas blokady eksmisji starszych ludzi w 2000 roku.  „Niespodziewanie” jednak zakomunikował, że nie zamierza tego uczynić z własnej woli, podobnie jak wcześniej odmówił wykonania prac społecznych (obecny areszt 90-dniowych został zasądzony w zastępstwie odmowy ich wykonania), ponieważ pracuje społecznie codziennie, blokując  eksmisje i działając na rzecz lokatorów.  Podkreślił, że wybrano go z tłumu słuszne protestujących demonstrantów tylko ze względu na względną rozpoznawalność w mediach, a w związku z tym wymiar (nie)sprawiedliwości, skoro już go tak dobrze zna, to musi sam do niego przyjść

Ikonowicz został oskarżony o wspomniany czyn przez kamienicznika. Do winy nie przyznał się. Ze swych czynów zdążył się już wytłumaczyć w ogólnopolskich mediach, wywołując sporo zainteresowanie szeroko rozumianego środowiska lewicowego. Jednak z anarchistycznego punktu widzenia linię obrony Ikonowicza, a zwłaszcza jego „prośbę” o ułaskawienie trudno akceptować  i aprobować.
Popieramy niestawianie się na rozkaz pod bramę zakładu karnego, czyli niepoddawanie się pokornie represjom nałożonym przez władzę, która dba przede wszystkim o interes właścicieli, działając najczęściej przeciwko ich ofiarom oraz wszystkim tym, którzy pomimo wszystko zdecydowali się im pomóc. Dziwi jednak prośba Ikonowicza o ułaskawienie, te swoiste kierowanie rozłożonych rąk i rzucanie błagalnych spojrzeń w stronę najwyższego przedstawiciela tej samej machiny opresji państwowej, które go osądziła i wydała nań wyrok odsyłający jego wrażliwość społeczną za kraty. Dość zabawne jest też utyskiwanie „znanego działacza” na to, że to medialna rozpoznawalność sprowadziła na niego zemstę kamienicznika i karę orzeczoną w świetle „prawa”.

Tymczasem „przeciętny”, ale niepokorny Kowalski nie zostanie przyjęty przez czwartą władzę i wysłuchany przez jej znamienitych przedstawicieli.  Najczęściej zostaje sam ze swoją „niekomfortową sytuacją”, jak określił swe położenie Ikonowicz. Zwykły, nieznany nikomu blokujący przeżywa tego rodzaju sytuacje równie dramatycznie i  często dotkliwiej niż ten, z którym chętnie rozmawia znana dziennikarka.

Anonimowi i niemedialni działacze poznańskiej Federacji Anarchistycznej do dziś borykają się z represjami, jakie spotkały ich po blokowaniu eksmisji w Nowej Soli w 2010 roku. Podobnie wszyscy szerzej nieznani obrońcy wyrzucanej na bruk rodziny Jenczów. Ich sprawy sadowe ciągną się latami, ale nie stają się obiektem zainteresowania odbiorców mass mediów. Nie proszą o ułaskawienie, walczą z machiną państwowego aparatu represji po cichu, na swój sposób.  Co ma im do powiedzenia „znany działacz społeczny”? Że jego skazanie to "precedens”, dający furtkę do tłamszenia postaw „obywatelskiego nieposłuszeństwa”? 
 
Aktywiści blokujący eksmisję w Warszawie zostali poważnie poturbowani przez policję. Czy gdyby mieli znane nazwiska zmieniłaby się nagle kwalifikacja ich czynu (protestujących oskarżano wówczas m.in. o agresywne zachowania)? . Czy którakolwiek z tych osób swą działalność społeczną, równie ważną jak praca wykonywana przez Kancelarię Ikonowicza,  chciała w ogóle utożsamić z karą za jej prowadzenie? Bo de facto za to należy uznać prośbę o uznanie swej pracy na rzecz lokatorów za ekwiwalent zasądzonej przez państwo kary ograniczenia wolności.

 Jako anarchiści nie godzimy się na taką argumentację naszej wspólnej walki, która trwa cały czas i na wielu frontach. Medialna rozpoznawalność pozwala nagłośnić problem, być może czasem aktywizuje „zwykłych” ludzi, ale nie może stawać się argumentem na rzecz uznania czyjejś pozycji jako symbolicznie istotniejszej, a wykonywanej pracy za ważniejszą, „mniej godną” represji, niż aktywność anonimowego „Kowalskiego”. Niemniej solidaryzujemy się z represjonowanym „znanym działaczem”, tak jak czynimy to zawsze w stosunku do wszystkich więźniów, dopóki wszystkie cele nie będą puste.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14784796,Ikonowicz__Nie_zglosilem_sie_sam_do_aresztu__bo_to.html, http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/wiem-ze-po-mnie-przyjda-w-celi-bede-mial-odprezenie,363260.html