AKCJA „ KSIĄŻKA ZA KRATY” - GEST SOLIDARNOŚCI Z RAWICKIMI WIĘŹNIAMI!
Informacje - Krajowe
niedziela, 29 grudnia 2013 15:47

Początkowo miał to być gest, przedłużenie artystyczno – społecznych pasji. Inicjatorce akcji „Książka za kraty” wystarczyło jednak kilka godzin spędzonych w więzieniu, by zrozumieć jej prawdziwy sens: budowanie solidarności z ludźmi osadzonymi w więzieniach.

Dotychczas nawet ludzie bezpośrednio im bliscy, jak więzienni bibliotekarze, ignorowali ich potrzeby, odhaczając tylko formalne wymagania. Dzięki ślącym książki, listy, paczki ludziom zaczęło się to zmieniać. Dołącz więc do akcji i wyślij książkę do Rawicza!

Liberalne media czasem pytają: po co więźniom książki? Albo: czy ludzie za kratami powinni czytać kryminały? Za aktywistką i artystką, inicjatorką akcji, Agnieszką Kłos mówimy: gdybyśmy tak myśleli, prawdopodobnie nikt nie wysłałby do więzienia żadnej książki. Literatura, która trafia do zakładów karnych, ma dla osób w nich przebywających wielką wartość. W Rawiczu jest „malarz, który pod wpływem lektur postanowił zostać zawodowcem. Dał mi dwa obrazy - krajobraz wymalowany z "National Geographic" i budynek komendantury z Auschwitz, trochę w stylu Maciejowskiego. Dzięki książkom z wolności zdał poszerzą maturę z historii sztuki. Teraz zbiera na farby, na własną rękę studiuje malarstwo. […] Jest też starszy introligator. Opowiadał mi, że kiedy dostał pierwsze książki, był zdziwiony. Po co? Pomyślał, że może trzeba je oprawić. Ale dziwiło go, że ktoś obcy wymyślił coś takiego. Że pomyślał o więźniach. I postanowił się odwdzięczyć - co roku sponsoruje po sto zeszytów dla najbiedniejszych dzieci w Rawiczu. Wszystkie ręcznie oprawione, w błękitnych okładkach, ze złotymi literami. Jest człowiek, który rapuje, nagrał trzy płyty. Dla niego najważniejsza jest współczesna poezja i dostęp do najnowszej prasy, bo z tego języka klei swoje słowa. Na co dzień już nie słyszy współczesnego języka, a bardzo nie chce, żeby jego teksty były anachroniczne” – opowiada Kłos. Do więzienia trafiają też bajki. Pierwotnie wysyłano je z myślą o dzieciach, które odwiedzają swoich ojców. Szybko wyszło na jaw, że równie chętnie korzystają z nich starsi osadzeni – używają ich (z pomocą innych więźniów, co również jest niezwykle cenne) do nauki czytania. Dzięki temu mogą oni potem samodzielnie pisać listy do bliskich.


Pierwszą „Książkę za kraty” wysłano w roku 2006. Od tego momentu nie cichnie społeczne zainteresowanie tematem. Swe zbiory więziennej bibliotece przekazują likwidujące się antykwariaty, wydawnictwa, a także aktywiści i aktywistki społeczne. Wsparcia udzieliły też działaczki feministyczne ponad podziałami i uprzedzeniami ślące więźniom literaturę i prasę, która, według nich, pokazuje inny punkt widzenia – perspektywę partnerek mężczyzn osadzonych w ZK.

Szybko zauważono, że więźniowie to czytelnicy bardzo zaangażowani. Jak mówi Kłos: „Pokazali mi nowe miejsce na książki - stara biblioteka jest zawilgocona, a w dodatku ciasna. Teraz mają dużo więcej przestrzeni, obok urządzają czytelnię i salon prasowy. Okazało się, że czytanie w części więziennej hierarchii nobilituje. Najaktywniejsi założyli Klub Zarażonych Kulturą im. Jeana Geneta. […]Muszę powiedzieć, że choć wymyśliłam tę akcję, głęboko tkwiłam w stereotypie osadzonego. Myślałam, że najlepsza książka dla więźnia to literatura lekka, prosta i przyjemna. Tymczasem czytelnicy za kratą cenią kobyły Dostojewskiego, rozprawy Sartre`a, egzystencjalistów. Mierzą się z książkami o teologii, filozofii, etyce, historii. Mówili mi, że nadszedł dla nich czas nielekkich książek, bo lekkie były na wolności. W tej ciężkiej literaturze szukają swoich doświadczeń. Oczywiście czytają także kryminały, komiksy. I fascynuje ich zło, totalitaryzmy, II wojna światowa, obozy koncentracyjne - tamci więźniowie są dla tych współczesnych ważnym punktem odniesienia”.

Nie wszyscy więźniowie czytają. Niektórzy wolą muzykę. Ale dla wielu osób pozbawionych wolności książka jest bardzo ważna, pozwala zachować godność i przetrwać trudny czas. Akcja pokazała coś jeszcze. Więźniowie poczuli się ludźmi, kiedy odkryli, że kultura jest też dla nich. Że nie jest elitarna, niezwiązana z ich życiem. A tzw. wolni ludzie zaczynają rozumieć, że każdy gest solidarności z uwięzionymi jest ważny.

Książki dla więźniów można zostawić na portierni Muzeum Współczesnego we Wrocławiu albo wysłać wprost do Zakładu Karnego (ul. 17 stycznia 28, 63-900 Rawicz), z dopiskiem "Książka za kraty". Akcja trwa do 6 stycznia

Cytaty pochodzą z artykułu „Zaraza w więzieniu w Rawiczu. Osadzeni chorują na literaturę”, http://wyborcza.pl/1,75475,15185996,Zaraza_w_wiezieniu_w_Rawiczu__Osadzeni_choruja_na.html#ixzz2osI5qYxu