Bośnia: Gwałtowne protesty społeczne i starcia z policją
Informacje - Zagraniczne
sobota, 08 lutego 2014 11:58

Od wtorku w Bośni trwają brutalne zamieszki. Bośniacy protestują przeciw bezrobociu i rozpowszechnionej w kraju korupcji. Do dziś rannych zostało ponad 200 osób. W stolicy - Sarajewie - demonstranci podpalili budynek administracji prezydenckiej.

Protesty rozpoczęły się we wtorek w Tuzli, niegdyś jednym z największych ośrodków przemysłowych Bośni. W ostatnich latach w mieście zamknięto wiele prywatyzowanych fabryk, co zaowocowało znacznym wzrostem bezrobocie. Protestujący domagali się wszczęcia przez władze postępowań przeciw właścicielom czterech dawnych państwowych zakładów, w których pracowała większość mieszkańców 130-tysięcznego miasta. Zamiast spełnić obietnicę doinwestowania fabryk, nowi właściciele zdecydowali się przestać wypłacać pensje pracownikom i ogłosić bankructwo. Początkowo protestowali jedynie zwolnieni robotnicy. Szybko dołączyli jednak do nich młodzi, rozczarowani brakiem perspektyw w kraju Bośniacy i protesty nabrały na sile. W czwartek budynek lokalnych władz w Tuzli został obrzucony przez protestujących kamieniami. Wściekli Bośniacy rozbijali też witryny sklepowe i podpalali kosze na śmieci. Policja użyła gazu łzawiącego, próbowała też rozproszyć wielotysięczny tłum. Doszło do walk, w których według miejskich służb poważnie rannych zostało 104 policjantów, a mniejsze obrażenia odniosło 30 demonstrantów.


Na wieść o starciach w Tuzli protesty wybuchły także w innych miejscach Bośni. Obrzucone kamieniami zostały urzędy miejskie w Zenicy i Sarajewie. W obu tych miastach odnotowano "dziesiątki" rannych. Demonstracje odbyły się także w Mostarze i Bihacu.

W piątek protesty nasiliły się jeszcze bardziej. Demonstracje odbyły się już w dwudziestu miejscowościach. W Sarajewie, gdzie protestowało ok. 3 tys. osób, demonstranci podpalili siedzibę administracji prezydenckiej i ratusz, w budynkach wybili większość szyb. W ogniu stanęły też posterunek policji i dwa policyjne samochody stojące przed siedzibą prezydium. Policja bezskutecznie próbowała ochronić budynek, używając m.in. armatek wodnych i gumowych kul. Co najmniej osiemdziesiąt osób wymagało pomocy lekarskiej.

W piątek spłonęła siedziba lokalnych władz w Tuzli. Demonstranci wtargnęli do budynku, przez okna wyrzucali telewizory i komputery. - Jestem na zasiłku dla bezrobotnych od ośmiu lat. Chciałbym pracować, ale nie mogę znaleźć pracy, bo nie mam koneksji politycznych. Dlatego tu jestem i dlatego chcę zmian - tłumaczył Nusret, 30-letni protestujący z Tuzli w rozmowie z portalem Balkan Insight.

Bośniaków z federacji Bośni i Hercegowiny wsparli też nieoczekiwanie mieszkańcy stolicy serbskiej części kraju - Banja Luki. W demonstracji solidarności z protestującymi uczestniczyło kilkaset osób.

W liczącej ok. 3,8 mln mieszkańców Bośni i Hercegowinie od 1998 roku zamknięto 80 proc. prywatyzowanych zakładów. Bezrobocie sięga według oficjalnych danych 44 proc., większość bezrobotnych pracuje „na czarno”. Równowartość przeciętnego wynagrodzenia to 420 euro.

 źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,15419248,Plonie_siedziba_prezydenta_Bosni_w_Sarajewie___Najwieksze.html