Dlaczego ACK?
Tyle słyszy się w wiadomościach o wzrastającej fali przestępczości: okrutnych i bezsensownych atakach na ludzi starszych czy słabych, dzieciach okradających samochody. Co się dzieje? Cóż, dzień za dniem - rzeczywistości nie tworzą nagłówki gazet. Parę kradzieży w sklepie, żeby napełnić spiżarnię, trochę gotówki za jakąś dorywczą pracę. Przeżycie z zasiłku jest przecież niemożliwe. Faktem jest, że łamanie prawa jest dla wielu koniecznością. Tak właśnie nasze życie uległo powolnej kryminalizacji. W tym samym czasie, przeróżni oszuści prędzej zostaną poklepani po ramieniu za inicjatywę niż dostaną sądowy wyrok. Każdy kryzys uderza w nas, chociaż i tak niewiele posiadamy, a zatłoczone ulice miast wprost roją się od luksusowych samochodów, nam mówią o zaciskaniu pasa. Czy naprawdę potrzebujemy większej ilości zgonów z powodu wyziębienia, bo niektórych nie stać na ogrzanie mieszkań? Za to pracowników "wyższego" szczebla musi być stać na dodatkową butelkę szampana do obiadu. Utarło się, że biznesmeni "tworzą zdrowie" - to jedno z tych skrzekliwych haseł w mediach - więc nie możemy osłabiać ich zapału podatkami - TO KŁAMSTWO.

Kilkunastoprocentowe bezrobocie pozwala utrzymywać niski poziom zarobków. Możni pławią się w dostatkach i prą naprzód, a to oznacza, że w kolumbijskich kopalniach, gdzie tysiące górników to ludzkie wraki, będą pracować także dzieci. Kiedy biznesmen spodziewa się zysku, kręci się koło konsumenta, a w okolicy trup ściele się gęsto. Jest to działanie antyspołeczne i zbrodnicze. Niszczą naturalne środowisko całych regionów, rujnują życie ich mieszkańców. Wojny, działania międzynarodowych banków i korporacji to prawdziwe przestępstwa one jednak są legalne. Prawo istnieje tylko i wyłącznie dla ochrony czyichś interesów. Rzadko widuje się grube ryby na ławie oskarżonych, nawet kiedy powodowani nieposkromioną chciwością, łamią swoje własne prawa. Dyrektorzy wielkich firm, którzy sprzeniewierzyli miliony dostają wyroki w zawieszeniu, każdy z nas za to samo zostałby skazany na kilkanaście lat więzienia.

Nasze wykroczenia są koniecznym dla przeżycia odstępstwem od przepisów, a jesteśmy za nie zamykani jak zwierzęta. Nieważne, że żadne badania nie wykazały, aby zamykanie ludzi w jakikolwiek sposób redukowało przestępczość. Praktyczne doświadczenia świadczą o tym, iż więzienia nie stanowią rozwiązania problemu. Czynią bezwzględnym każdego, kto przechodzi przez ten system, a na koniec przyczepiają mu etykietkę. To z kolei powoduje trudności ze znalezieniem zatrudnienia, zerwanie więzów rodzinnych i środowiskowych. Zakłady karne produkują kryminalistów, stanowią też usprawiedliwienie horrendalnych sum, wydawanych na sądy, policję i wszystkie ich pochodne. Pojęcie "przestępczości" tworzy podziały, zmusza społeczeństwo do zaakceptowania nadzoru i kontroli w zamian za "ochronę", chociaż tak naprawdę policję gówno obchodzą przestępstwa, które dotykają nas na co dzień.

SYSTEM ANTYSPOŁECZNY
Naturalnie istnieją również wykroczenia związane z użyciem przemocy: włamania, gwałty i napady wymierzone w społeczeństwo, którym należy zapobiegać. Kradzieże i włamania są motywowane przez osobiste korzyści, podobnie jak nielegalne metody osiągania zysków. Można, zatem wnioskować, ze teraźniejsza struktura i funkcjonowanie społeczeństwa jest źródłem konfliktów. W tej sytuacji skupianie się na "kryminalistach", "gdzieś tam" działających, spycha prawdziwy problem na margines milczenia. System, w którym żyjemy jest gloryfikacją współzawodnictwa, pogoni za pierwszym miejscem. Powoduje to wzrost agresji w stosunkach międzyludzkich i wzajemną nienawiść. Obracamy naszą frustrację i złość przeciw innym, którzy "jadą z nami na tym samym wózku". Powinniśmy w końcu ustalić nasze priorytety, porozmawiać z sąsiadami i uczynić ulice bezpiecznymi, udzielić kilku praktycznych wskazówek ofiarom prawdziwych przestępstw i przestać utrudniać sobie nawzajem życie. Nie możemy pozwolić sobą sterować, musimy skończyć z podziałami stwarzanymi przez system więzienny, nie możemy pozwolić na dalszą kryminalizację naszej codziennej egzystencji i zacząć wspierać tych, którzy prowadza walkę za murami więzień. Dopóki nie zwalczymy NAJWIĘKSZEJ ZBRODNI - systemu społecznego zbudowanego na władzy i pieniądzach, to zawsze będziemy wyrywać sobie nawzajem okruchy chleba. Musimy razem rozwiązać ten problem. Szukanie winnych "kryminalistów" czy "młodocianych przestępców" może poprawić nasze samopoczucie, ale nie stanowi żadnego rozwiązania.

Nie można zreformować tego zdeformowanego systemu, który nam narzucono i który jest wymierzony w nas. Potrzebujemy społecznej rewolucji, obalenia więzień i całego technokratycznego porządku. Sami możemy kierować naszym życiem lepiej niż ktokolwiek inny.

REPRESJE WOBEC DZIAŁACZY SPOŁECZNYCH
W Polsce działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują przeciwko systemowi politycznemu, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. W ostatnich latach setki działaczy anarchistycznych czy związkowców zostało podstawionych przed sądem. Władze nigdy nie przyznały, że w istocie rzeczy chodziło o represje skierowane przeciwko osobom mającym odwagę otwarcie krytykować i występować publicznie przeciwko elitom władzy. Próbuje się "znaleźć odpowiedni" paragraf, aby z jednej strony polityce represji stało się zadość, a z drugiej można było oskarżenie ograniczyć do takich kwestii jak "nie rozejście się na wezwanie służb porządkowych", "przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu" czy "zakłócanie porządku publicznego" poprzez "utrudnianie ruchu na chodniku". Jednakże polityczny kontekst działań aparatu przemocy staje się coraz bardziej widoczny.

Podczas demonstracji, pikiet, wieców, to policja decyduje, czy został naruszony porządek publiczny, czy nie. Następnie to od niej zależy, czy w protokole wpisze, ze zatrzymany uderzył policjanta, czy tez ze utrudniał czynności policji, bez względu na fakty. Nikt nie jest w stanie udowodnić swojej niewinności przed sądem, który bezkrytycznie ufa policji.

Policyjny spektakl stal się codziennością. Zachęcona taka postawa władza sięga coraz wyżej, rzadko kto weryfikuje dziś policyjną interpretacje wydarzeń. Właśnie tej subtelnej przemocy doświadczamy często w sadzie, kiedy strona jest policja. Przy takich okazjach powtarzana jest regułką o policyjnej bezstronności "policja nie ma żadnego interesu żeby służyć złym czynom, jej założeniem jest chronić obywateli" - mówią przeważnie sędziowie i prokuratorzy, ślepi na oczywistość przewinień policjantów.

Takich spraw są setki. Mało kogo stać na to, by oskarżać policję i administrację państwową. Takie sprawy toczą się latami i często wykańczają psychicznie człowieka, nie mówiąc o pieniądzach, które trzeba zainwestować.

WSZYSCY JESTEŚMY WIĘŹNIAMI
Dzisiejszą ogólnoświatową tendencją jest wzrost liczby więźniów, w ostatnich latach w Polsce ilość osadzonych przekroczyła poziom z czasów PRL. Nie oszukujmy się, większość więźniów to więźniowie walki klas, osoby wywodzące się z biednych środowisk, gdzie powiązania i tradycje kryminalne są na porządku dziennym od wielu lat, inaczej nie mogą oni przetrwać, utrzymać swoich rodzin. Więźniów próbuje się dzielić na tych złych i tych dobrych, dobrzy to więźniowie polityczni... jednak każdy więzień, społeczny czy polityczny, zasługuje na wsparcie. Dzięki naszemu wsparciu więźniowie nie tracą nadziei, wierzą w pomoc wzajemną i solidarność i w konsekwencji mogą budować struktury wsparcia między sobą i walczyć z systemem więziennictwa od środka. My, będąc na zewnątrz, wcale nie jesteśmy wolni. Otaczające nas kamery monitoringu, policjanci, mury z drutem kolczastym, bogate osiedla, miejsca, gdzie nie ma dla nas wstępu, miejsca, gdzie jesteśmy bezustannie obserwowani i oceniani, szkoła, praca czynią z nas niewolników, czyli więźniów tego systemu. Możemy mieć większą swobodę poruszania się, jednak nasza egzystencja coraz bardziej staje się walką o przetrwanie, tak jak codzienne życie w więzieniu. Więźniowie, traktowani jako najgorsza kasta społeczeństwa, nie mają również wpływu na swój los, to co dzieje się wewnątrz murów tej obrzydliwej instytucji jest praktycznie poza czyjąkolwiek kontrolą, pozostawiając osadzonych bez jakiejkolwiek nadziei, sfrustrowanych i apatycznych, bez woli walki, bez wiary w lepsze jutro. Dołączając się i wspierając walkę więźniów wymierzamy cios w samo sedno, niemalże symbol systemu ucisku, w którym przyszło nam żyć.