Poznań: Umorzono sprawę anarchistów - happenerów
Informacje - Krajowe
sobota, 09 sierpnia 2014 09:33
Anarchiści, którzy przerwali wykład o zagrożeniu płynącym z gender, nie złamali prawa. Tak uznała poznańska prokuratura i umorzyła śledztwo w tej sprawie. Kolejny raz natomiast swych uprawnień nadużyła policja.

Wykład, wymierzony w m.in. niezależność kobiet i autonomię seksualną, zakłóciła grupa anarchistów. Komentowali głośno, klaskali, a jeden z nich, ubrany w złotą sukienkę, wskoczył na mównicę i tańczył wokół księdza. Do akcji wkroczyli wynajęci przez uczelnię ochroniarze i policjanci w cywilu, którzy siedzieli na widowni. Doszło do szamotaniny. Policjanci zatrzymali troje anarchistów, wcześniej rażąc ich "prywatnymi" paralizatorami.

Na komisariacie w Poznaniu postawiono im zarzuty naruszenia miru domowego i nietykalności policjantów. Potem jednak, gdy zaczęto wykazywać policyjne nadużycia, sprawę przekazano prokuraturze w Pile. A ta właśnie wycofała zarzuty wobec anarchistów i śledztwo umorzyła.
Nie było podstaw do zatrzymania anarchistów i postawienia im zarzutów ponieważ organizator wykładu musiałby najpierw wezwać anarchistów do opuszczenia sali, a oni musieliby się temu nie podporządkować. Tyle że takiego wezwania nie było. Gdy przerwano wykład, organizator poinformował jedynie o przeniesieniu go do innej sali.

Jeszcze bardziej kompromitujące dla policji jest umorzenie sprawy naruszenia nietykalności funkcjonariuszy. Policjanci uznali, że anarchiści chcieli zmusić ich do przerwania interwencji. W rzeczywistości nikt nie wiedział, że ci mężczyźni to policjanci. Mieli cywilne ubrania, nie wyciągnęli legitymacji służbowych, nie mówili, że są z policji, nie wzywali do zachowania zgodnego z prawem. Oparto się nie tylko na relacjach świadków, ale też na nagraniach wideo.

Prokuratura w Pile nadal prowadzi śledztwo dotyczące zachowania policyjnych tajniaków. Jeden z nich przyniósł na wykład prywatny paralizator, a potem raził prądem anarchistę. Widać to na nagraniach. Przełożeni ukarali policjanta jedynie naganą.

Dzień po wykładzie anarchiści protestowali przed jednym z komisariatów przeciwko użyciu paralizatora. Policja chciała ich ścigać za wzywanie do zabijania policjantów, bo ktoś krzyknął: "Zabij policjanta, zanim on zabije ciebie". Prokuratura nie podzieliła takiej interpretacji i śledztwo niedawno umorzyła.

źródło: http://m.poznan.gazeta.pl/poznan/1,106517,16427245,Bo_nikt_nie_kazal_wyjsc_z_wykladu_o_zagrozeniu_gender.html