Meksyk: Gwałtowne starcia z policją po masakrze studentów w Iguali
Informacje - Zagraniczne
niedziela, 09 listopada 2014 20:57
Powszechne oburzenie na zbiorowy mord na studentach w Iguali i opieszałość władz w ściganiu winnych przybiera na sile. Wczorajszą manifestację, czwartą, od kiedy 26 września policja zabiła i porwała 43 studentów pedagogiki z akademii w Ayotzinapie, zwołano ad hoc przez media społecznościowe.

Zaczęła się pokojowo pod siedzibą prokuratury generalnej, gdzie prokurator Jesus Murillo poprzedniego ujawnił po sześciu tygodniach śledztwa, że 43 studentów zostało zamordowanych i spalonych po wspólnej akcji policji w Iguali oraz bandytów z gangu Guerreros Unidos. Prawdopodobnie na polecenie burmistrza miasta. Po ponadgodzinnym odpowiadaniu na pytania dziennikarzy prokurator nieopatrznie burknął do mikrofonu: - Już mam dość.

Ludzie to podchwycili i po mieście rozeszły się tweety: "Mam dość!".

Na wczorajszej demonstracji młodzież wyciągnęła transparenty: "Masz dość? A gdyby twoje dziecko było 44. studentem?!", "My mamy dość - strachu!", "Meksyku, skoro siejesz trupy, to co zbierasz!?", "Wszystkie partie PRECZ!". Pomaszerowali na centralny plac Zócalo pod siedzibę rządu w Pałacu Narodowym. Na przedzie niesiono 15-metrową flagę narodową, której zewnętrzne pasy zamiast zielone i czerwone były czarne jak żałobny kir.

Po drodze marsz przybrał na sile i na placu było już kilkadziesiąt tysięcy ludzi, może nawet 100 tys. Manifestanci kładli się na ziemi na pamiątkę pomordowanych studentów. Późnym wieczorem najbardziej wzburzeni młodzi ludzie zaatakowali kamieniami i butelkami wejście do Pałacu Narodowego. Pod siedzibą wywiązała się szarpanina z policją i strażnikami, kilka osób zostało rannych, 14 aresztowano.

Po kilku godzinach wrócił spokój, ale wczorajsze zajścia to tylko kolejny przejaw powszechnego gniewu Meksykanów, którzy mają dosyć przemocy, bezprawia i bezradności władz federalnych, które od lat nie potrafią położyć kresu korupcji i bandyctwu władz lokalnych w wielu stanach, gdzie władzę przejęły lub przejmują gangi kryminalne.

Wczoraj demonstranci zaatakowali także siedzibę władz stanu Guerrero w Cilpacingo, gdzie spalono kilka pojazdów i obrzucono gmach butelkami z benzyną i kamieniami.

Media są pełne doniesień o protestach oraz komentarzy po ujawnieniu, że porwani studenci został zmasakrowani. Rodzice pomordowanych studentów nie wierzą władzom, że ich dzieci nie żyją, i żądają niezależnego śledztwa oraz badań DNA szczątków. Wielu Meksykanów ich wspiera, bo w ostatnich kilku latach w toku wojny z gangami narkotykowymi w porachunkach między bandytami oraz atakach na cywilów zaginęło bez wieści kilkadziesiąt tysięcy osób. Ślad po nich przepadł, choć niektórzy odnajdują się w przypadkowo odkrywanych zbiorowych mogiłach, władze niczego nie wyjaśniły i nie skazały dotąd ani jednego winnego.

Prezydent Enrique Pena Nieto, który przedwczoraj solennie obiecał ukaranie winnych masakry w Iguali oraz skończenie z bezkarnością, odleciał w podróż do Chin. Żądanie dymisji prezydenta, któremu pielęgnowany od dwóch lat wizerunek kraju jako wschodzącej nowoczesnej potęgi rozsypał się w rękach, słychać coraz częściej. Meksykanie ze zdumieniem widzą, że przywódca kraju o długiej tradycji autokratycznej, gdzie prezydent sprawuje władzę niemal absolutną, nie panuje nad sytuacją, a w kilku stanach kraju jawnie rządzą kliki mafijne złożone z lokalnych kacyków i bandytów z gangów, które kpią sobie z władzy federalnej.

źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,16941313,Zbiorowy_mord_na_studentach__Wsciekla_mlodziez_zaatakowala.html