Poznań: bezpodstawny donos działacza nacjonalistycznego na anarchistów
Informacje - Krajowe
piątek, 27 lutego 2015 10:58

Umorzeniem zakończyło się śledztwo przeciwko jednemu z uczestników poznańskiego środowiska anarchistycznego, oskarżonego przez poznańską policję o spowodowanie strat w wysokości 3000 zł w lokalu "Brogans" należącym do szefa Wielkopolskich Patriotów, Macieja Witzberga. Wniosek o ściganie sprawców złożył sam Witzberg. Sprawie nadał rozgłos Głos Wielkopolski publikując utrzymany w sensacyjnym tonie artykuł napisanym przez Agnieszkę Świderską, etatową dziennikarkę dziennika, a prywatnie sympatyczkę nacjonalistów (na fotografii [1] pierwsza z prawej, w pubie "Brogans" wraz z Maciejem Witzbergiem [2] i pozostałymi bojówkarzami Wielkopolskich Patriotów). Zapoczątkował on medialną nagonkę na poznańskie środowisko anarchistyczne.

alt

W artykule oskarżono anarchistów, nie wskazując żadnych konkretnych osób, o próbę zabójstwa Witzberga (sic!). W tej wersji wpłynął też donos na policję. Świderska dodała nieco pikanterii rekonstruując na szpaltach "Głosu" brawurowy, ratujący życie unik Witzberga przed lecącymi kamieniami i teatralny moment opadnięcia chust z zamaskowanych twarzy agresorów, co umożliwiło ich identyfikację. No właśnie, tylko kogo? W uzasadnieniu umorzenia śledztwa czytamy, że napastników nie dało się rozpoznać. Tylko szybka interwencja naszego środowiska u wydawcy sprawiła, że w artykule pojawiło się na koniec nasze zdanie na temat całego zajścia, w pierwotnej wersji jej nie było. Mimo to, czytając całość, nie sposób odnieść wrażenia, że autorka wystawia Witzbergowi laurkę, jednocześnie wylewając na nasze środowisko wiadro pomyj.

 alt

Przeglądając artykuły pisane dla Głosu przez Agnieszkę Świderską nie sposób nie zauważyć, że sprawą promocji nacjonalizmu zajmuje się ona nadzwyczaj gorliwie. Oprócz przywoływanego paszkwila, najjaskrawszym przykładem był artykuł "Narodowcy organizują się i rosną w siłę. Obawiać się ich czy nie?". Świderska najpierw konstruuje obraz prężnego, zjednoczonego środowiska - jak zjednoczone jest w rzeczywistości przekonaliśmy się na przykładzie wyrzucenia Wielkopolskich Patriotów z szeregów Ruchu Narodowego. Później udziela miesjca na łamach Głosu Witzbergowi, który "odczarowuje" wizerunek agresywnego faszysty - choć sam rok wczesniej atakował na czele 30 osobowej bandy festiwal, na którym odbywały się warsztaty dla dzieci w wieku przedszkolnym (o zdarzeniu jeszcze będziemy pisać niżej, a źródło znajduje się tutaj). Najistotniejszym faktem jest jednak to, że do szumnie zapowiadanego przez Świderską zjazdu na 14.09.2013 w ogóle nie doszło. Czym więc był ten artykuł jeśli nie zamówioną reklamówką, w dodatku kompletnie oderwaną od rzeczywistości? Sarkastycznie można zapytać, czy Głos Wielkopolski zainkasował od Witzberga odpowiednią kwotę za udzielenie miejsca na swoich łamach?

alt

Policja ochoczo przystąpiła do pracy i na podstawie donosu i zeznań "poszkodowanego" oraz nagrania z monitoringu, wszczęła postępowanie. Od razu starano się nadać sprawie medialny rozgłos, próbując zainteresować nią dziennikarzy. Na przesłuchanie wezwano jednego z anarchistów. Już na tym jednak etapie zmieniono kwalifikację czynu - z próby zabójstwa na zniszczenie mienia o wartości 3000zł. Redaktorka Świderska nie raczyła już o tym napisać. Nie pasowałoby to zapewne do rangi sensacji, jaką sztucznie wywołała.

alt

Dodajmy, że w 2012 roku Witzberg wraz z 30 faszystami napadł na festiwal sztuki, odbywający się na Rozbracie (zamieściliśmy w Internecie zarówno zdjęcia, jak i film z tego zdarzenia, na których widać go wyraźnie), Głos Wielkopolski opublikował jego wypowiedź, w której łgał w żywe oczy, że na Rozbrat przyszedł "pokojowo zademonstrować sprzeciw" (źródło). Później pisał otwarcie na profilu Wielkopolskich Patriotów, że "bił się pod Rozbratem" (patrz poniżej). Całość artykuł również z rzetelnym dziennikarstwem nie miał nic wspólnego. Z nacjonalistycznego bojówkarza, który nie raz atakował fizycznie anarchistów, Głos Wielkopolski robi szykanowanego za działalność patriotyczną drobnego przedsiębiorcę, historyka z pasją.

alt

Okazuje się jednak, że zarówno oskarżenia Witzberga, zeznania jego otoczenia, paszkwile Świderskiej oraz oskarżenia policjantów są nic nie warte. Więcej, okazuje się też, że stanowią one łącznie po prostu oręż, w brudnej kampanii mającej na celu dyskredytację i kryminalizację ruchu anarchistycznego. Po wywaleniu z szeregów Ruchu Narodowego, grając zarówno na mieszczańskich emocjach, waląc w bęben bogo-ojczyźnianej walki z "anty-polakami", nauczony sukcesami "ludu smoleńskiego" w konstruowaniu własnej, schizofrenicznej rzeczywistości, Witzberg przy pomocy Świderskiej i znajomych funkcjonariuszy policji, próbował wykreować się na niekwestionowanego lidera narodowców w Poznaniu w kontrze do pozostałych w RN grupek.

Niebawem Maciej Witzberg i jego "legalne stowarzyszenie" (które nie widnieje w rejestrze KRS) stanie na czele obchodów narodowego dnia pamięci "żołnierzy wyklętych", gdzie po raz kolejny kreować się będzie na pełnego pasji lokalnego działacza. Będzie starał się odegrać swoją rolę na prawdę dobrze, szczególne ze względu na fakt, że mimo wcześniejszych deklaracji składanych na łamach Głosu porzuca pracę u podstaw dla włączenia się w kampanię prezydencką Grzegorza Brauna. Czy Głos Wielkopolski jak zwykle w swojej relacji skrzętnie pominie fakt jego bojówkarskich ciągot i współpracę z policją celem szkalowania politycznych przeciwników?

W związku z zaistniałą sytuacją domagamy się od Głosu Wielkopolskiego, jako tuby propagandowej Macieja Witzberga:
-publikacji zarówno w wydaniu papierowym, jak i cyfrowym oficjalnych przeprosin i przedruku niniejszego artykułu.
-wyciągnięcia konsekwencji wobec Agnieszki Świderskiej z racji rażącej stronniczości i nierzetelności w dziennikarskim fachu.
-opublikowania informacji (w formie papierowej, jak i internetowej) o wyciągniętych konsekwencjach wobec ww.

 

Federacja Anarchistyczna s. Poznań/Kolektyw Rozbrat