Poznań: Protest przeciwko policyjnej przemocy
Informacje - Krajowe
środa, 18 marca 2015 19:52
Ponad 20 osób z transparentem i potykaczami pikietowało przed komisariatem Poznań - Stare Miasto, w związku ze śmiercią dwóch młodych ludzi: 19-latka w Legionowie i 23-latka w Sosnowcu oraz protestując przeciwko policyjnej przemocy.

 Każdy mógł się wypowiedzieć – osoby, które to zrobiły, przywoływały wiele innych sytuacji, podczas których spotkanie z policją kończyło się pobiciem przez funkcjonariuszy, utratą zdrowia, a nawet życia. Przypomniano też o represjach,  z jakimi spotykają się na co dzień osoby podejmujące działalność społeczno-polityczną. Anarchiści wiele razy bowiem stawali przed sądem oskarżani przez policję i, w większości przypadków, uniewinniani z bezpodstawnych, często absurdalnych zarzutów, za pomocą których aparat opresji starał się zniechęcić aktywistów do nagłaśniania palących kwestii politycznych i społecznych.

Jedna z lokatorek, ofiar czyścicieli kamienic, pytała podczas zgromadzenia, gdzie jest policja kiedy tacy jak ona, zwykli ludzie, potrzebują wsparcia, a są zbywani. Zwróciła ona uwagę na fakt, że policja służy bogatym, ignorując realne problemy reszty społeczeństwa.

Podczas pikiety rozdawano ulotkę „Niech płoną znicze i komisariaty” oraz skandowano takie hasła jak” „Stop policyjnej przemocy”, „Pomóż policji, zabij się sam”, „Policja broni bogatych przed biednymi” i wiele innych. Wcześniej na skłocie Od : zysk zawisły banery o antypolicyjnej tematyce.

Pikieta przebiegała spokojnie. Policyjni tajniacy filmowali uczestników po drugiej stronie ulicy, ale z komisariatu nikt do pikietujących się nie pofatygował. Było to zapewne spowodowane obecnością mediów, którym mundurowi, zwłaszcza po ostatnich zdarzeniach, woleli się nie narażać swoją nadgorliwością.

Sytuacja uległa zmianie kiedy protest dobiegł końca i manifestanci zaczęli się rozchodzić. Policja urządziła wtedy na nich swoiste „polowanie”; wyszukiwała demonstrujących i zajeżdżała im drogę radiowozami. Sześciu i więcej funkcjonariuszy otaczało małe, trzy/czteroosobowe, grupki i spisywało dane „złapanych” osób. Policjanci nie chcieli podać spisywanym swoich nazwisk i nr służbowych.

Spodziewamy się otrzymać w najbliższym czasie wezwania w sprawie przewodzenia i uczestnictwa w pikiecie.  Nie jest to jednak dla nas żadną nowość, ani sposób na powstrzymanie nas od organizowania kolejnych akcji.