Katowice: Wyrok skazujący dla policjantów
Informacje - Krajowe
piątek, 18 grudnia 2015 15:13

8 września w Sądzie Rejonowym w Katowicach zapadł wyrok dotyczący zasadności, legalności i prawidłowości zatrzymania przez policję osób biorących udział w demonstracji antyfaszystowskiej 14 kwietnia 2012 roku. Dla przypomnienia – w ten dzień brunatna zaraza z całej Polski zjechała się do Katowic, żeby uczcić 78 rocznicę powstania ONR, a przy okazji głosić swoje nazistowskie poglądy. Na trasie przemarszu napotkali opór antyfaszystów i antyfaszystek, doszło do konfrontacji z użyciem butelek i petard. Policjanci dzielnie ochraniali nacjonalistów spychając uczestników kontrdemonstracji w głąb ulicy Stawowej i otaczając ich ścisłym kordonem. W ruch poszły pałki i gaz łzawiący, mimo że nie było podstaw do zastosowania środków przymusu bezpośredniego.


Doszło do przepychanek, w wyniku których doszło do rzekomej napaści na funkcjonariusza, co stało się powodem zatrzymania ponad 100 osób. Takie działanie zostało uzasadnione tym, że osoba, która zaatakowała policjanta wmieszała się w tłum. Wszystkich zatrzymanych przewieziono na komendę, kilka osób dostało zarzuty napaści na policjanta, a resztę uraczono mandatami w wysokości 200zł. Nie upiekło się nawet przejeżdżającemu rowerzyście, który postanowił na chwilę zatrzymać się i porozmawiać z demonstrantami. Przy próbie odmowy przyjęcia mandatu funkcjonariusze straszyli zatrzymaniem na 48 godzin i sądem 24-godzinnym. Wielu osobom takie rozwiązanie nie było na rękę choćby z powodu konieczności pojawienia się w tym czasie w pracy. Osoby te zgodziły się na przyjęcie mandatu, poinformowane przez policjantów, że mogą się od niego odwołać, co okazało się kłamstwem. Większość zatrzymanych zostało wypuszczonych w późnych godzinach nocnych.

Przebieg całej akcji budził wiele wątpliwości jeśli chodzi o jego zasadność i prawidłowość. Oprócz bezzasadnej agresji policjanci odmawiali wylegitymowania się, nie podali powodu zatrzymania ani nie informowali o przysługujących zatrzymanym prawach, a nawet wprowadzali ich w tym zakresie w błąd. Nadużycia ze strony policji to norma, nie oznacza to jednak, że mamy się na nie godzić, a policjanci mają tkwić w przekonaniu, że mogą robić z obywatelami co im się żywnie podoba. Dlatego antyfaszyści postanowili złożyć zażalenie na zatrzymanie z pomocą stowarzyszenia E.K.W. Krzyk w Gliwicach.

Po trzech latach batalii sądowych wreszcie zapadł wyrok. Sąd uznał, że zatrzymania były „bezzasadne, nielegalne i nieprawidłowe”. W uzasadnieniu wyroku wskazano fakt, że zatrzymanie osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia może nastąpić jedynie w razie ujęcia jej na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem lub też w wypadku, kiedy nie można ustalić tożsamości podejrzanego. Przesłanka, na którą powołano się w protokołach zatrzymania była krótko mówiąc nietrafiona, podobnie jak podstawa wystawienia mandatów, na których dzielni stróże prawa napisali: „osoba podejrzana o to, że w dniu 14.04.2012 około godziny 14:00 w Katowicach przy ul. Stawowej biorąc udział w legalnym zgromadzeniu przeszkadzał w przebiegu innego legalnego zgromadzenia”. Policjanci powołali się na ustawę o imprezach masowych, co nie miało zastosowania w przypadku tych dwóch manifestacji. Wykazali się tym samym kompletną nieznajomością istniejącego od kilku lat prawa. Ponadto sąd stwierdził, że zastosowano metodę zbiorowej odpowiedzialności, co było działaniem nielegalnym. Z ciekawszych fragmentów obszernego uzasadnienia wyroku warto zacytować ten:
„Z pewnością nie można było potraktować jako przeszkadzanie w przebiegu innego niezakazanego zgromadzenia wznoszenia okrzyków dezaprobaty wobec uczestników marszu dla uczczenia 78 rocznicy powstania ONR, prezentowania transparentów dlań nieprzychylnych, ponieważ takie formy ekspresji swoich poglądów stanowią esencję realizacji prawa do organizowania zgromadzeń”.

Jeśli chodzi o brutalne ataki na protestantów, to nie jest nowość, a wręcz norma. W końcu policjanci lubują się w wykorzystywaniu swojej władzy, szczególnie ci tchórzliwi i niespełnieni w życiu. Uczestnicy pikiety nie byli takim zachowaniem specjalnie zaskoczeni i nie pozostawali dłużni, choć ich możliwości były oczywiście ograniczone. Agresja funkcjonariuszy została również uznana przez sąd za bezzasadną.

Oczywiście, jak to zwykle bywa w wypadku ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny przez funkcjonariuszy sąd postanowił ukarać ich surowo… pouczeniem. Nie oznacza to, że nie warto zaskarżać bezprawnych działań ludzi, którzy prawem powinni się w swojej pracy kierować. Nie jesteśmy naiwni i nie wierzymy w ich bohaterskość i szlachetność, ale niech czują, że ich nadużycia nie pozostaną bez odpowiedzi, a ich władza nie jest nieograniczona.

Źródło: 161crew.bzzz.net