Polska: Niepełnosprawni intelektualnie w więzieniach
Informacje - Krajowe
poniedziałek, 07 marca 2016 09:32
Pracownicy Biura RPO skontrolowali 36 więzień. Z Ministerstwa Sprawiedliwości dostali listę 64 osób, które mają orzeczone upośledzenie umysłowe w stopniu umiarkowanym (mentalność siedmiolatka). Ale podczas wizytacji znaleźli jeszcze 36 osób niepełnosprawnych umysłowo: chorych lub upośledzonych. Dziś rzecznik przedstawi wyniki tej kontroli.

To na pewno nie wszyscy. Ponad tysiąc osób odbywa karę z art. 31 par. 2 kk, który pozwala skazać mimo znacznie ograniczonej poczytalności.
Najczęściej w opisie z kontroli rzecznika powtarza się zdanie, że więzień nie wie, gdzie jest i dlaczego, kiedy kończy się kara i co oznacza. Jeden mówił, że chciałby, by mu już zabrali tę "bezwładność", bo chce wyjechać za granicę. Pytany, kiedy kończy karę (wychodzi w 2019 r.), odrzekł, że "chyba po świętach jajowych". Nie wiedział, ile wydano na niego wyroków. Inny więzień chował się pod łóżkiem i bał wyjść po jedzenie.

Pocieszające, że wizytatorzy nie odkryli przypadków znęcania się nad niepełnosprawnymi przez więźniów. Być może ci nie potrafili się poskarżyć.

Bez świadomości winy

Jeden z więźniów dwukrotnie nie zapłacił kary za jazdę bez biletu. Policja skierowała wniosek o ukaranie grzywną. Sąd zasądził ją zaocznie. Grzywny nie zapłacił, bo nie czytał przychodzącej do niego korespondencji. Więc sądowa Sekcja Windykacji Należności skierowała wniosek o karę zamienną aresztu, a sąd to orzekł.

Innego mężczyznę za kradzież metalowych przęseł na złom sąd skazał na prace społeczne, mimo iż w papierach miał znaczny stopień niepełnosprawności z powodu inwalidztwa umysłowego i niezdolność do jakiejkolwiek pracy. Do pracy się nie stawił - dostał więc osiem miesięcy.

Najczęściej skazani niepełnosprawni umysłowo popełniają drobne przestępstwa. I bywają recydywistami, bo nie rozumieją, co robią. Część popełniła poważniejsze przestępstwa: rozboje, pobicia czy zabójstwa. Także nie zdając sobie sprawy z tego, co robią, ani z konsekwencji.

W zakładzie w Oleśnicy siedzi na oddziale terapeutycznym 81-letni mężczyzna z demencją starczą. Zabił żonę. Ale nie wie, że zabił. Jest niedołężny, nie kontroluje wypróżniania, nie potrafi dbać o higienę i nie może się obejść bez pomocy innych. Powinien trafić raczej do domu opieki.

24-latek siedzi za drobne kradzieże i posiadanie marihuany o wartości 12,7 zł. Po urazie głowy jest niepełnosprawny, wymaga opieki i pomocy innych osób. Pobyt w więzieniu według lekarzy zagraża jego zdrowiu i życiu, bo "wypełniony ubytek kości w czaszce jest niestabilny, co przy ewentualnym kolejnym urazie może prowadzić do poważnych konsekwencji, włącznie ze śmiercią".

Tylko całkowita niepoczytalność zwalnia od odpowiedzialności karnej. Osoby o mentalności siedmiolatka są już jednak skazywane - jak słynny Radosław Agatowski, nałogowy złodziej rowerów.

- Biegły nie bada, czy dana osoba rozumie, co znaczy odpowiedzialność karna. Ma ocenić, czy rozumiał, że to, co robi, jest złe w potocznym rozumieniu - mówi prof. Piotr Gałecki z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, biegły psychiatra.

Zaocznie, bez obrońcy

Osoby upośledzone i chore, jeśli popełnią drobne przestępstwo, często sądzone są zaocznie. Nie rozumieją, że trzeba przyjść do sądu. Tak było w znanej sprawie chorego psychicznie mężczyzny, który ukradł wafelek i trafił do więzienia za niezapłaconą grzywnę. Grzywnę zapłacił za niego ówczesny dyrektor więzienia Krzysztof Olkowicz, dziś zastępca RPO ds. Krajowego Mechanizmu Prewencji.

Jeśli zasądzana jest kara grzywny czy ograniczenia wolności - skazany o tym nie wie, bo albo sądzono go zaocznie, albo nie zrozumiał wyroku. Więc nie wykonuje kary, za co trafia do aresztu.

Duża część osób, z którymi rozmawiali wysłannicy RPO, nie miała adwokata. Choć przy upośledzeniu umysłowym czy chorobie - to obligatoryjne. W wielu opisanych przypadkach skazani nie potrafili czytać, choć umieli złożyć podpis. Taki podpis widniał na dotyczących ich dokumentach, np. zeznaniach. Ale czy wiedzieli, co podpisują?

System zaniechań

Policja, zatrzymując podejrzanego o drobną kradzież, nie zwraca uwagi, że dziwnie się zachowuje i że nie jest w stanie odpowiadać na pytania. Prokurator także tego nie zauważa. Zatrzymany na gorącym uczynku przyznaje się - wystarczy.

Sprawa trafia do sądu, który sądzi zaocznie lub w trybie nakazowym (też bez obecności oskarżonego czy obwinionego). Albo też nie zauważa, że ma do czynienia z osobą, która nie rozumie, co się dzieje. Czasem takie zachowanie tłumaczone jest symulowaniem.

Jeśli skazany nie wykonuje kary ograniczenia wolności, kurator powinien sprawdzić dlaczego. Tymczasem mechanicznie składa wniosek o zamianę kary na areszt.

Jeśli skazany trafia do więzienia - wychowawca i lekarz przy przyjęciu powinni się zorientować, że taka osoba nie powinna tu być. I wystąpić do sędziego penitencjarnego o zbadanie sprawy. Ale często tak się nie dzieje - o czym świadczy sprawa Agatowskiego, któremu pomogły dopiero media poproszone o pomoc przez matkę. Dla tych skazanych, którzy mogą mimo upośledzenia czy choroby odbywać karę, brakuje miejsc na oddziałach terapeutycznych.

Nie powinni być w więzieniu

Mówi Krzysztof Olkowicz, zastępca RPO: - Gdyby wszystkie elementy systemu - od policji, przez prokuraturę, po sąd, biegłych i więziennictwo - działały prawidłowo, reagowały na wszelkie wątpliwości, większości tych osób nie byłoby w więzieniu lub miałaby opiekę na oddziałach terapeutycznych. Część powinna być leczona psychiatrycznie. Część - osoby upośledzone umysłowo - powinna mieć właściwą opiekę w miejscu zamieszkania. Czasem wystarczy pomóc rodzinie w opiece nad taką osobą, skierować ją do ośrodka dziennego pobytu, na terapię zajęciową. Problem w tym, że system ochrony zdrowia psychicznego jest u nas niewydolny i przestarzały. 70 proc. środków idzie na szpitale psychiatryczne, podczas gdy najważniejsza jest opieka ambulatoryjna w miejscu zamieszkania. Dotychczasowy Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego się skończył, rząd nie przyjął nowego. Chcemy zrobić spotkanie wszystkich zainteresowanych służb, żeby stwierdzić, gdzie trzeba zmienić prawo, a gdzie wystarczą inne działania, np. szkolenia.

Źródło: wyborcza.pl