Solidarność z Grecją - 7 zatrzymanych
Informacje - Krajowe
piątek, 14 maja 2010 13:28
12 maja pod grecką ambasadą w Warszawie odbyła się akcja solidarnościowa z aresztowanymi przez greckie władze uczestnikami protestów społecznych przeciw wdrażanemu przez rząd „pakietowi antykryzysowemu”. Po zakończeniu protestu policja zatrzymała wracającą z niego grupę 7 aktywistów, w tym 6 osób z Grecji. Wszyscy zatrzymani spędzili w policyjnym areszcie prawie dwie doby (!) i opuścili go jako... świadkowie.

W zwołanej spontanicznie pikiecie wzięło udział dwadzieścia kilka osób ze środowisk anarchistycznych i skłoterskich, w tym aktywiści z Grecji (ok. 10 osób), Hiszpanii i Białorusi. Zebrani domagali się m.in. zaprzestania policyjnych represji wobec ruchów społecznych i ich kryminalizacji.

Pod ambasadą rozwinięto baner o treści „Solidarni z ludźmi w Grecji” i zaczęto skandować hasła solidarnościowe, rozdawano też ulotki tłumaczące powody protestu. Tuż po jego rozpoczęciu oddano głos uczestnikom akcji. Greccy aktywiści przedstawili przez megafon sytuację w Grecji, protestowali również przeciw przekłamaniom międzynarodowych mediów obwiniających Greków za kryzys, będący w istocie kryzysem kapitalizmu. Wyjaśniali, że to nie greccy obywatele, którym teraz obcina się pensje i świadczenia socjalne i podnosi podatki, spowodowali załamanie się systemu finansów publicznych i olbrzymi deficyt budżetowy, ale władze (i powiązane z nimi lobby biznesowe), które zaciągały coraz to nowe pożyczki, ładowały pieniądze w pomoc dla prywatnych banków i koncernów i prowadziły twórczą księgowość dla przedstawicieli UE

Zebrani usiłowali skontaktować się z przedstawicielami ambasady, niestety mimo zapewnienia pracownika tej placówki, że wyjdzie do nich zaraz ktoś anglojęzyczny, nikt taki nie pojawił się do końca protestu.

W jego trakcie rearanżacji uległ wystrój elewacji i otoczenia ambasady – uczestnicy protestu ściągnęli z masztów przed wejściem flagi Grecji i Unii Europejskiej i wciągnęli tam czarny sztandar, czarna flaga pojawia się też nad wejściem ambasady. Protest trwał niecała godzinę. Pod budynkiem pozostawiono rozwieszony baner i ulotki.

Policja utrzymywała, że 7 demonstrantów zatrzymano w związku z doniesieniem o popełnieniu przestępstwa złożonym przez grecką ambasadę (i mającym polegać na znieważeniu flagi - czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności do roku). Jednak na zdjęciach z monitoringu, do których miała dostęp policja i ogólnodostępnych w sieci zdjęć z akcji widać było, że zdejmowaniem flagi nie zajmowali się zatrzymani, którzy w tym czasie stali w zupełnie innym miejscu. Ustalenie tego zajęło policji prawie 40 godzin. W tym czasie wszystkich aktywistów, których jedyną "winą" było uczestnictwo w pikiecie, traktowano w fatalny sposób i próbowano zastraszać psychicznie. Dziewczyny trzymano w oddzielnych, ciemnych i pobawionych okien celach, nie zapewniono im wegetariańskich posiłków, siedzieli więc oni bez snu przez dwie noce mając do dyspozycji jedynie wodę i kilka kromek chleba.

13 maja odbyła się pikieta pod komendą policji, podczas której domagano się wypuszczenia zatrzymanych, co nastąpiło dopiero nad ranem 14 maja, żadnemu nie postawiono dotąd żadnych zarzutów.

Był to kolejny w ostatnim czasie protest podczas którego policja zatrzymuje jego uczestników, a potem przetrzymuje ich w areszcie maksymalną ilość dozwolonego czasu bez żadnego powodu. Trudno nie zauważyć, że staje się to ogólnopolskim trendem w postępowaniu policji mającym na celu zastraszenie i zniechęcenie aktywistów do udziału w protestach.