Białoruś: Najwieksze od lat protesty i represje wobec aktywistów/ek
Publicystyka - Zagraniczna
czwartek, 16 marca 2017 19:14

Na Białorusi ludzie wyszli na ulicę, aby walczyć z tzw. ustawą przeciwko pasożytnictwu społecznemu.  Łukaszenka podpisał ją w 2015 roku, ale ludność zaczęła niepokoić dopiero na początku 2017 roku. Na ulice Mińska, Brześcia, Homel oraz wielu innych mniejszych miast w całym kraju, wyszły tysiące ludzi, aby wyrazić niezadowolenie z obowiązującego prawa oraz obecnego reżimu. Na protesty wydaje się mieć niewielki wpływ "oficjalna" opozycja - zamiast tego razem organizują się ludzie, którzy wcześniej nie byli zaangażowani w politykę. Całkiem dużą rolę podczas protestów odegrali  w kilku miejscach anarchiści. W ubiegłym tygodniu rząd białoruski zaczął represjonować osoby protestujące na ulicach - do tej pory zatrzymanych oraz oskarżonych o różne naruszenia zostało 48 osób.

Pasożytnictwo społeczne

Rząd Białorusi zaczął mówić o pasożytnictwie społecznym po wyborach w 2010 roku. Nie była to nowa idea w tym regionie - wcześniej w Związku Radzieckim osobom, które nie były oficjalnie zatrudnione, zawsze groziły konsekwencje karne. Tym razem białoruski rząd robi to samo - Łukaszenka chciał ukarać tych, którzy nie pracują lub pracują, ale nie płacą podatków.

Powoli, stopniowo pomysł uległ skrystalizowaniu - ustawa została napisana i zaprezentowana Łukaszence, który gorliwie ją podpisał. W ustawie zawarto sformułowanie, że każda osoba, która nie pracuje dłużej niż 6 miesięcy w ciągu roku, musi zapłacić państwu "podatek" na pokrycie "socjału" państwowego - darmowej, publicznej opieki medycznej oraz edukacji. Suma do zapłacenia była dla wielu osób zbyt wysoka - około 180 euro na rok, przy średnim wynagrodzeniu pomiędzy 200 a 300 euro miesięcznie, w zależności od regionu.

Prawo to uchwalono obok już istniejącej upokarzająco niskiej kwoty 15 dolarów miesięcznie dla tych, którzy są oficjalnie zarejestrowani w ośrodkach dla bezrobotnych - pieniędzy, które można otrzymać jedynie po przepracowaniu jednego dnia w miejscu przypisanym przez agencję ds. bezrobocia.

Oczywiście w 2015 roku pojawił się już pewien stopień niezadowolenia w społeczeństwie, jednakże nigdy nie przeistoczył się w prawdziwe protesty - obiecano, że ustawa wejdzie w życie tylko w 2017 roku i wiele osób spodziewało się, że rząd się wycofa. Zamiast tego pod koniec 2016 roku i na początku 2017 ludzie zaczęli otrzymywać coś, co zostało nazwane "listami szczęścia", w których stwierdzono, że z powodu "braku aktywności finansowej" w 2015 roku, muszą zapłacić na rzecz państwa podatek. I to był moment, który uderzył w wielu ludzi - według oficjalnych państwowych mediów, prawu temu podlega około 450 tys. osób (przy czym liczba ludności czynnej zawodowo wynosi 5 mln osób).

Można uniknąć płacenia podatku, jeśli udasz się przed rządową komisję i wytłumaczysz siebie oraz swoją złą sytuację finansową. Jest to jedna z najbardziej upokarzających procedur, przez jakie muszą przejść obywatele białoruscy, borykający się z problemami finansowymi.

Jest także przewidziana kara - ci, którzy nie będą w stanie płacić podatku, mogą zostać skazani na 15 dni pracy przymusowej lub zostać wezwani do zapłaty grzywny wraz z podatkiem.


Pierwszy marsz przeciwko ustawie odbył się 17 lutego 2017 roku w Mińsku. Zgromadził on około 2000 osób na demonstracji, na którą nie zezwoliły władze. Po krótkim symbolicznym marszu z Pałacu Republiki (głównego placu w Mińsku) do parlamentu, demonstracja się zakończyła, a organizatorzy z opozycji wezwali ludzi, by rozeszli się do domów i wrócili za miesiąc, dając tym samym Łukaszence czas na anulowanie ustawy. Jedną z najbardziej zorganizowanych i najgłośniejszych grup podczas demonstracji byli anarchiści -  jako jedyna grupa zostali oni, krótko po demonstracji, zaatakowani przez policję, która zabrała im baner. Nie doszło wtedy do aresztowań i demonstranci poszli do domów. Ogromnego wsparcia anarchistom udzielili  zwykli ludzie, którzy również stawiali opór policji, eskortując uczestników anarchistycznego bloku do bezpiecznego miejsca.

W następnym tygodniu, z udziałem kilku tysięcy uczestników, odbyły się demonstracje w miejscowości Homel i Brześciu. Były to największe protesty odbywające się poza Mińskiem w całej historii Białorusi. W Brześciu mała grupa anarchistów przejęła demonstrację opozycji, która próbowała zorganizować spotkanie z lokalnym burmistrzem. Zamiast tego ludzie zajęli ulice i przeszli przez miasto skandując "Nie dla dekretu #3, Łukaszenka odejdź" (dekret #3 jest oficjalnym numerem rejestracyjnym ustawy). Po sukcesie marszu w Brześciu kilkoro anarchistów zostało aresztowanych w domach i skazano ich na 5 dni więzienia. Później protesty przeniosły się do mniejszych miast w całym kraju, w których udział wzięły setki tysięcy osób w różnych miejscach. Wśród nich były Orsza, Bobrujsk, Kobryń, Łuniniec - miejsca, o których pewnie nigdy w życiu nie słyszałeś. Te małe miasta od dziesięcioleci nie widziały żadnych demonstracji, a teraz wspólnie protestują przeciwko prawu.

Pod naciskiem protestujących Łukaszenka musiał się wycofać - oficjalnie ogłosił zamrożenie ustawy w 2017 roku, oraz zwrócenie pieniędzy tym, którzy już zapłacili podatek, ale tylko, jeśli obecnie pracują lub w tym roku znajdą pracę. To nie powstrzymało protestujących, którzy obecnie domagają się nie tylko anulowania ustawy, ale także ustąpienia Łukaszenki oraz jego rządu.

Rodzynki w bułkach


W ubiegłym tygodniu białoruska telewizja państwowa wyemitowała film propagandowy, w którym cały ruch protestu został podzielony na dwie części - tych, których rzeczywiście dotknęła ustawa i zasługują na współczucie oraz zwykłych "prowokatorów". Państwowa telewizja wskazuje tych "prowokatorów" jako ludzi, którzy biorą w demonstracjach udział, aby stworzyć kolejny Majdan w regionie i zniszczyć stabilność kraju. Film wyjaśnia, że wśród "prowokatorów" są anarchiści, którzy są uważani za chaotyczne oddziały piechoty liberalnych nacjonalistów. Film pokazuje wyraźnie, że rząd nie zamierza wycofać się pod naciskiem protestujących i będzie represjonować tych, którzy się z nim nie zgadzają.


Łukaszenka wydał w ubiegłym tygodniu oświadczenie, w którym odniósł się do tej kwestii. Poza długimi tyradami dobrego króla o złych biurokratach, którzy źle zrozumieli prawo, oświadczył również, że istnieją "specjalne" elementy wewnątrz protestów, które mają swoje własne cele i nie są zainteresowane dobrobytem Białorusinów. Są nimi ponownie anarchiści i opozycyjni aktywiści. Próbując posłużyć się metaforą, nazwał tych ludzi rodzynkami w bułkach - najwyraźniej Łukaszenka nie lubi rodzynek.


Pierwsze aresztowania nastąpiły jeszcze przed nakręceniem filmu - kilka osób z Brześcia zostało po demonstracji schwytanych przez policjantów w cywilu, którzy polowali na nich wszystkich po całym mieście. Później miały miejsce aresztowania kilku znanych członków opozycji. W ostatnich dniach demonstracje w kilku miastach również zakończyły się ściganiem dziennikarzy oraz uczestników.


Do tej pory ponad 48 osób zostało aresztowanych i oskarżonych o różne naruszenia: od łamania ustawy o zgromadzeniach publicznych, kończąc na zarzutach niemoralnego zachowania na ulicach. Różni działacze zostali skazani na okres od 5 do 15 dni więzienia, a niektórzy ze skazanych wcześniej na 5-dniowy areszt, zostali ponownie aresztowani za przeklinanie w miejscu publicznym (przed bramą więzienia). Jest to powszechna praktyka sił policyjnych, która polega na ponownym aresztowaniu ludzi już osadzonych, by nie  pozwolić im wyjść na zewnątrz.


Mapę z zaznaczonymi miejscami, w których doszło do aresztowań można znaleźć tutaj: http://www.svaboda.org/a/28365086.html


Biorąc pod uwagę niedawne oświadczenia o rodzynkach i roli anarchistów w destabilizacji całej sytuacji, możemy spodziewać się nasilenia represji oraz większej liczby zatrzymanych / aresztowanych, niż to miało miejsce w ostatnich latach.


Jeśli masz ochotę wesprzeć anarchistów represjonowanych na Białorusi, zawsze możesz przekazać pieniądze na Anarchistyczny Czarny Krzyż poprzez:


paypal – Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


bitcoin – 1CcxWEswKjXZgXQCds5KcHfemzrAASVbuv


lub przelew bankowy:


Nazwa: VpKK e.V. IBAN: DE 40850205 0000 0361 5700 BIC: BFSWDE33DRE Nazwa banku: Bank für Sozialwirtschaft Tytułem: Donation ABC-B


Źródło: https://abc-belarus.org/?p=7497&lang=en