Poznań: rozprawa aktywistek i aktywisty Poznaniaków Przeciwko Mysliwym
Informacje - Krajowe
piątek, 07 lipca 2017 12:39

Luty 2017 r. Przed wejściem na MTP przeciwko targom myśliwstwa i strzelectwa Knieje, protestują obrońcy zwierząt. Manifestacja jest legalna, a dyrekcja targów została o niej wcześniej poinformowana. W tym czasie siedmioro uczestników protestu – sześć dziewczyn, jeden chłopak, kupują bilety i wchodzą na targi. Dziewczyny mają na sobie białe koszulki z hasłami m.in. „Stop krwawy hobbysto”. W jednym z pawilonów na targowej scenie kończy się pokaz mody myśliwskiej, dziewczyny w białych koszulkach wchodzą na scenę. Mają ze sobą myśliwskie kurtki i maski zwierząt. Jedna z nich chce coś powiedzieć do mikrofonu. Nie udaje jej się – na scenie pojawia się ochrona, która zgarnia dziewczyny na zaplecze. Z widowni wyprowadza też chłopaka, który z nimi wszedł i filmował całe zajście. Przyjeżdża policja.

Protestujący zostają oskarżeni o zakłócenie porządku publicznego poprzez krzyki i wtargnięcie na scenę. Muszą zapłacić grzywnę w wysokości 300 zł. Trzy osoby – jedna maturzystka i dwie studentki decydują się zapłacić karę. Trzy – Przemysław Kowański, Julia Forecka i Luiza Banach kary nie płacą, sprawa trafia do sądu.

Rozprawa

W środę w sądzie rejonowym przy ul. Kamiennogórskiej odbyła się ich pierwsza rozprawa. Jako wsparcie przed i na sali sądowej pojawili się ich znajomi, którzy pikietowali w lutym pod MTP. Oskarżeni aktywiści nie przyznają się do winy. – Nie chciałam zakłócać porządku, nie wtargnęłam na scenę, po prostu na nią weszłam. Nie było tam żadnych znaków, które by tego zabraniały, nie było barierek, regulaminu targów. Nikt również nie kazał nam ze sceny zejść. Nie zdążyłyśmy się po niej przejść , bo od razu zostałyśmy spacyfikowane przez ochroniarzy – zeznawała studentka Julia Forecka. – Weszłyśmy już na targi w tych koszulkach, po sprawdzeniu biletów nikt nas nie zatrzymał – dodała. Mówiła również o tym, że jej zdaniem większe zamieszanie spowodowało zachowanie ochrony, niż to co ona i jej koleżanki miały w planach. – Chciałyśmy wejść na scenę, przejść się po niej, zaprezentować koszulki i zaprosić na pokojową legalną demonstrację przed targami – opowiadała na sali sądowej.

"Gwałtownie szarpali"

Podobnie całe zajście wspominała Luiza Banach, która jako jedyna została przez ochronę skuta kajdankami. – Nie krzyczałyśmy. Naszym celem nie było wydawanie okrzyków i zakłócanie spokoju. Scena była pusta, chciałam powiedzieć coś przez mikrofon – wspominała. – Ochroniarz szarpał mnie za ręce bardzo gwałtownie – zeznawała. Podkreślała też, że na targach nie byli tylko myśliwi, ale też postronna publiczność, ponieważ w tym samym czasie odbywały się również targi wędkarskie i turystyczne. – Tak naprawdę dopiero działania ochroniarzy spotkały się z jakąś negatywną reakcją gości. Zwłaszcza, że Przemek został wyciągnięty przez nich z publiczności – zaznaczyła.

Przemysław Kowański z kolei zeznawał: – Byłem na terenie targów, ale nawet nie wszedłem na scenę. Nie miałem też na sobie żadnej koszulki wyrażającej poglądy. Idąc na targi wiedziałem, że koleżanki chcą pokojowo zaprezentować koszulki. Postanowiłem je wspierać – dodał.

Kolejną rozprawę, na której odczytane zostaną zeznania ochroniarzy z MTP, sędzia Daria Krzemińska – Grzelak zapowiedziała na 12 sierpnia.

 

Źródło: Wybiórcza