Polska jako kraj „wolny od tortur”..
Publicystyka - Krajowa
środa, 13 lutego 2019 11:43

Przez ostatni rok, odkąd jako Anarchistyczny Czarny Krzyż zaczełyśmy/liśmy wydawać biuletyn Bez Krat, wiele uwagi poświęcamy torturom, osobom które ich doświadczają, oraz instytucjom i państwom, które je stosują. Nawołujemy do okazywania solidarności, sprzeciwianiu się takim praktykom. Wiele z opisywanym przez nas sytuacji ma lub miało miejsce za granicą. Czy jednak mamy świadomość tego, co dzieje się na naszym podwórku? W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat temat ten stał się bardziej widoczny za sprawą coraz liczniej publikowanych i rozpowszechnianych informacji, głównie skupiających się na przemocy policyjnej. Przemoc policyjna to fakt, niezaprzeczalny fakt. Ale, jak pokażemy, to niestety nie jest jedyny problem, z jakim musimy się zmierzyć. Poniższy tekst ma na celu przybliżenie Wam tego problemu, i spojrzenie na niego z kilku perspektyw.

Tekst jest wstępem do głębszej analizy tortur z perspektywy anarchistycznej, którą kontynuować będziemy w kolejnym numerze biuletynu Bez Krat.


Dlaczego w polsce „nie ma tortur”?


Pytanie to, jak z pewnością zauważyłaś/eś jest przewrotne. Czy rzeczywiście w polsce nie ma tortur? A co ze wszystkimi wspomnianymi przypadkami pobić i zabójstw, których dopuszczają się służby? Co z wymuszaniem zeznań? W polsce tortury istnieją w rzeczywistości, ale nie istnieją w sferze dokumentów i prawa. Mówiąc wprost – w tym kraju istnieje tylko jeden dokument, a dokładnie paragraf, odnoszący się do tego tematu, czyli art. 40 konstytucji: „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych”. Nie ma o tym jednak jakiejkolwiek wzmianki w kodeksie karnym, ustawie o policji, czy jakiejkolwiek innej. Tym samym nie istnieje żadna „państwowa” definicja tortur, nie jest określone czym one są, ani tym bardziej – jakie konsekwencje mogą być wyciągnięte wobec osób je stosujących. Oczywiście nie mówimy tu międzynarodowych porozumieniach, kartach praw człowieka, itp. Mówimy o dokumentach, które mają w tym kraju moc.

Tym samym osoby, które doświadczyły jakiejkolwiek formy nieludzkiego traktowania ze strony państwa mogą powołać się co najwyżej na paragraf o przekroczeniu uprawnień. To nie żart. Biuro rzecznika praw obywatelskich już od lat informuje o tym problemie i nawołuje do zmiany przepisów. Skutek jest – oczywiście – marny, a każdego roku kolejne osoby doświadczają tego, co śmiało nazwać możemy właśnie torturami.


Gdzie stosowane są tortury?

Mimo iż najczęściej nagłaśniane przypadki nieludzkiego traktowania ludzi odnoszą się do sytuacji z komisariatów policji, samochodów policyjnych lub po prostu z ulicy, nie są to jedyne miejsca. Z rocznych raportów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) [1] wynika, że tak samo stosowane są one w innych instytucjach: w więzieniach i aresztach, szpitalach psychiatrycznych, domach pomocy społecznej, izbach wytrzeźwień, schroniskach dla nieletnich i zakładach poprawczych, policyjnych izbach dziecka, młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, pomieszczeniach straży granicznej, ośrodkach strzeżonych dla cudzoziemców, zakładach opiekuńczo – leczniczych czy placówkach całodobowej opieki dla osób niepełnosprawnych, przewlekle chorych i w podeszłym wieku. Lista jest długa i przerażająca. Tym bardziej, że praktycznie każda/y z nas, lub osoba nam bliska przynajmniej raz w życiu przebywał/a choćby przez chwilę w jednym z tych miejsc. Takich instytucji pozbawienia wolności w polsce jest ponad 3 tysiące, a w wielu dochodzi do drastycznych nadużyć.


Co się dzieje za zamkniętymi drzwiami?

Słowo „tortury” może być interpretowane bardzo szeroko, dlatego chcemy podkreślić, że nie odnosi się ono wyłącznie do użycia przemocy fizycznej wobec osoby pozbawionej wolności, ale każdego aktu naruszenia jej godności, umyślnego zadawania bólu lub cierpienia, tak samo fizycznego jak i psychicznego. KMPT opisuje wiele sytuacji, które mogą zostać potraktowane jako tortury i nieludzkie traktowanie, mimo że na co dzień mogło nam to nie przyjść do głowy. Poniżej kilka przykładów.


Więzienia i areszty śledcze:

  • przemoc fizyczna i psychiczna ze strony strażników

  • ukrywanie obrażeń osób osadzonych

  • brak dostępu do opieki medycznej – szczególnie potrzebnej dla uwięzionych osób transseksualnych lub z uzależnieniami

  • prowadzenie kontroli osobistej z naruszeniem godności osadzonej/osadzonego, np. kiedy dokonuje tego funkcjonariusz/ka innej płci, naśmiewając się lub dokonując kontroli w miejscu które nie zapewnia odosobnienia od osób trzecich, w przypadku dopuszczenia się molestowania seksualnego podczas kontroli, itd.

  • przetrzymywanie osadzonych w celach kilkunastoosobowych – to ważny problem, o którym mało się myśli. „Według Biura Informacji i Statystyki Centralnego Zarządu Służby Więziennej, do 31 lipca 2018 r. w polskich więzieniach funkcjonowało 89 cel większych niż dziesięcioosobowe: jedenastoosobowych – 13, dwunastoosobowych – 23, trzynastoosobowych – 18, czternastoosobowych – 6, piętnastoosobowych – 2, szesnastoosobowych – 23, siedemnastoosobowych – 3 i jedna osiemnastoosobowa. Umieszczanie w bardzo dużych celach wielu osób, które często mają problem z kontrolowaniem emocji, powoduje wzrost napięcia i stresu, co z kolei prowadzi do sytuacji konfliktowych. Nie bez znaczenia jest również bardzo mała aktywność poza celą takich osób w zakładach karnych typu zamkniętego. Każdy konflikt stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego osadzonego. Cierpią przede wszystkim więźniowie słabsi, zajmujący z różnych powodów niższą pozycję w grupie. Do znęcania się fizycznego i psychicznego dochodzi najczęściej właśnie w celach wieloosobowych.

Trudne są tam również warunki bytowe. Niejednokrotnie są one wyposażone zaledwie w jedną toaletę i jedną umywalkę, co narusza prawo do prywatności osadzonych. Brak sprawnej wentylacji powoduje zaś, że w celi panuje zaduch i nieustannie utrzymuje się nieprzyjemny zapach z kącika sanitarnego” [2]

  • naruszanie prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym (w tym z prawnikiem i rodziną), oraz prawa do informacji (np. o przysługujących osobie osadzonej prawach)

  • niedostateczna ilość psychologów – w więzieniach i aresztach śledczych na 200 osadzonych przypada 1 psycholog/psycholożka!


Ośrodki dla nieletnich:

  • funkcjonariusze policji nie dopuszczają do prywatnych rozmów osoby zatrzymanej z rodziną lub prawnikiem/prawniczką

  • brak uregulowań prawnych dotyczących kontroli osobistej (!) - przeszukania i kontrole osobiste prowadzone są przez osoby nie posiadające odpowiednich uprawnień (błąd logiczny: skoro nie ma uregulowań, to skąd wiadomo co to są „odpowiednie uprawnienia?)

  • przemoc stosowana przez wychowawców/wychowawczynie – przemocy fizycznej i psychicznej w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych doświadcza co 4 osadzona/osadzony

  • zmuszanie osadzonych do pracy fizycznej, nawet bez odpowiedniego przeszkolenia

  • brak dostępu do adwokatki/adwokata zaraz po zatrzymaniu


Szpitale psychiatryczne:

  • „zakwaterowanie” osób przebywających na korytarzu

  • brak regulacji w kwestii monitoringu

  • notoryczne stosowanie środków przymusu bezpośredniego


Ośrodki dla cudzoziemców:

  • brak systemu identyfikacji ofiar tortur – według przepisów międzynarodowych, osoby które doświadczyły tortur/nieludzkiego traktowania/zagrożenia życia i wynikającej z nich traumy nie powinny być WCALE umieszczane w strzeżonych ośrodkach dla migrantek/migrantów

  • detencja dzieci i młodzieży

  • stosowanie środków przymusu bezpośredniego (przypomnijmy, że ośrodki dla uchodźców/uchodźczyń teoretycznie nie są więzieniami, prawda?)

  • brak możliwości komunikacji ze światem zewnętrznym

  • brak dostępu do informacji o swoim statusie prawnym, przysługujących prawach, instytucjach pomocowych, itd.

  • brak pomocy psychologicznej oraz absolutnie niewystarczający dostęp do innej opieki medycznej

  • funkcjonariusze/funkcjonariuszki zawsze noszą widoczne paralizatory, broń i pałki – przez takie zachowanie wzrasta poczucie zagrożenia wśród osób osadzonych, wzmaga też traumy lub – w przypadku użycia przemocy ze strony funkcjonariuszy/ek, tworzy nowe.


Przykłady, które podane zostały wyżej, nie są doświadczeniami wąskiej grupy osadzonych, ani tych „najgroźniejszych” czy „najtrudniejszych”. Nie są też wyłącznie doświadczeniami osób zaangażowanych w działalność polityczną. Każdego dnia z nadużyciami mierzyć muszą się tysiące osób – o różnej pozycji, z różną przeszłością, i z różną wrażliwością czy odpornością. To nie są wyłącznie puste punkty, abstrakcyjne przykłady. Każdego roku raport KMPT opisuje indywidualne historie osób, które doświadczyły przemocy w różnych instytucjach penitencjarnych.

Byłem bity podczas przesłuchań. Bili mnie po całym ciele, pałką w pięty. Grozili, że znajdą mnie i moją rodzinę. Chcieli abym przyznał się do włamań do altanek działkowych. Podczas przesłuchań byłem cały czas skuty kajdankami. Długo to trwało. Nie dostałem nic do jedzenia i picia. Mogłem jedynie napić się wody, gdy w końcu pozwolili mi skorzystać z toalety. Przesłuchiwali mnie kilkakrotnie. Za każdym razem byłem bity. w końcu się przyznałem, ale tylko dlatego, że chciałem, aby dali mi spokój”.


Znalazłem się w celi izolacyjnej, bo pobiłem innego więźnia. Zrobiłem to, by chodź przez chwilę pobyć sam. W celi, w której odbywam karę nie mam nawet minimum prywatności”


Wychowawca wyciągnął wychowanka z łóżka i uderzył go w twarz (powodem miało być zwrócenie wychowawcy uwagi na nieodpowiednie zachowanie w godzinach nocnych), szarpał; uderzył «z liścia« (za odmowę wykonywania dyżurów); wykręcał ręce i uderzył w kark, uderzył w brzuch (powodem miało być kopanie w drzwi sali gimnastycznej); używał słów powszechnie uważanych za obraźliwe («zamknij mordę«, «pedał cię zrobił«)”


Osoba zatrzymana zmuszona była do przemieszczenia się po jednostce z opuszczonymi do kolan spodniami i odsłoniętymi miejscami intymnymi”


W trakcie rewizytacji domu pomocy społecznej w Ełku analiza monitoringu z izolatki pokazała, że personel pielęgniarski nie zna zasad stosowania przymusu, korzysta z pomocy innego mieszkańca przy unieruchamianiu oraz nie kontroluje stanu mieszkańca unieruchomionego”



Dlaczego na to pozwalamy – dlaczego to się dzieje?

Przyzwolenie społeczne

Czy tortury są akceptowalne społecznie? Jako osoba działająca w ruchu antywięziennym i antyrepresyjnym chciałabym wierzyć, że nie. Już sam dźwięk tego słowa wywołuje u mnie silną reakcję emocjonalną, która odbija się w ciele – czuję napięcie mięśni w okolicach brzucha i automatycznie przyciągam ramiona do klatki piersiowej. Ciało reaguje, jakbym chciała obronić się przed niebezpieczeństwem. Doświadczyłam w przeszłości przemocy ze strony policji, jednak żadnego z tych przypadków nie zakwalifikowałabym jako formę tortur. Znam jednak historie osób – bliskich lub dalszych, ale będących częścią ruchu anarchistycznego, z polski i innych krajów, które właśnie to przeżyły. I każda z tych historii budziła mój olbrzymi gniew i niezgodę, potrzebę walki przeciwko stosowaniu takich metod. Chciałabym wierzyć, że moja reakcja jest uniwersalna… że naturalnym odruchem wobec takich praktyk jest opór. Niestety mam świadomość, że to tylko moje naiwne życzenie.

W 2018 roku biuro rzecznika praw obywatelskich opublikowało wyniki raportu przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown, z których wynika że w reprezentatywnej grupie osób od 18 do 75 roku życia, aż 41% z nich dopuszcza stosowanie tortur. [3] Zdecydowana większość zgodziła się, że jako formę tortur zakwalifikować można: wydobywanie zeznań przy użyciu przemocy fizycznej i psychicznej, użycie przemocy jako formy kary, poniżające traktowanie i „nieuzasadnione” użycie siły. Jako okoliczności dopuszczające stosowanie takich metod, osoby te wskazały: potrzebę wydobycia informacji (90% osób dopuszczających stosowanie tortur), złamanie prób oporu (88%), odstraszenie od popełnienia przestępstw (85%) i potrzebę ukarania przestępcy/przestępczyni (87%).

Oczywiście, można popatrzeć na te statystyki „bardziej optymistycznym” okiem, zauważając że jednocześnie 59% ankietowanych jest przeciwnikami/przeciwniczkami tortur. Te osoby swoje zdanie tłumaczą następująco: tortury naruszają podstawowe prawa człowieka (94% osób niedopuszczających stosowanie tortur), krzywdzenie bezbronnej osoby jest moralnie nieakceptowalne (93%), kojarzą się z przeszłością i nie powinny być obecne w nowoczesnym świecie (93%), przyzwolenie na tortury ma negatywny wpływ na państwowy porządek prawny (94%), są niezgodne z międzynarodowymi traktatami (93%), ich stosowanie jest sprzeczne z wyznawanymi wartościami religijnymi (91%), nie pomagają w zdobywaniu ważnych informacji i nie zapobiegają przestępstwom (86%).

Statystyki te są dla mnie o tyle zastanawiające, że w tym samym badaniu aż 71% ogółu badanych uważa, że tortury są stosowane w polsce, a ich najczęstszymi sprawcami są policja (87% ankietowanych) i służba więzienna (45%). Wychodzi więc na to, że naprawdę duża część naszego społeczeństwa wie o stosowaniu tortur, prawdopodobnie doświadczyła lub zna inne osoby, które doświadczyły przemocy ze strony instytucji państwowych, a jednocześnie dalej uważa, że w niektórych przypadkach jest to akceptowalne. Mało tego, akceptuje tortury jako formę kary, mimo że „oficjalnym” przyjętym narzędziem karania ludzi w tym kraju jest przymusowe odosobnienie. Dla niektórych tylko, dla mnie aż – przymusowe odosobnienie. Z badania tego wyciągam więc dodatkowy wniosek – walka o zaprzestanie stosowania tortur jest tym trudniejsza, im więcej nadużyć ze strony władzy i jej instytucji może zostać ze spokojem przyjęte i zaakceptowane przez społeczeństwo.


Przyzwolenie instytucjonalne

Pod koniec roku 2018 przyglądałam się panelowi o stosowaniu tortur w polsce, który zorganizowany został w ramach II Kongresu Praw Obywatelskich – inicjatywy biura rzecznika. Podczas panelu wypowiadały się między innymi osoby związane z KMPT. Myślę, że o tyle warto odnieść się w tym tekście do tego wydarzenia, że poruszane w nim tematy pomagają zrozumieć jak budowane jest instytucjonalne przyzwolenie na stosowanie tortur przez funkcjonariuszy/funkcjonariuszki publiczne.

Zacznę jednak od czegoś innego, czyli poczucia absolutnej bezkarności policji, i płynących z tego faktu konsekwencji. W 2015 roku ministerstwo spraw wewnętrznych poprosiło zewnętrzną firmę o przeprowadzenie badania wśród funkcjonariuszy/ek policji, dotyczącego skali agresji w całej formacji. [4]. Wyniki badań dla mnie osobiście nie są zaskakujące, i wiele o nich mówi sam fakt, że od 2015 roku takiego badania już nie powtórzono. Obszerny raport (ponad 250 stron) polecam co wytrwalszym czytelniczkom i czytelnikom, tutaj natomiast przytoczę tylko część zawartych w nim informacji.

Zacznijmy od tego, że około 45% badanych funkcjonariuszy/ek przyznało, że uczestniczyło kiedyś w sytuacji, w której „działania policjanta mogły zostać odebrane przez osobę spoza policji za nadmiernie agresywne”. Piękny eufemizm. Idąc dalej – około 13% potwierdza, że takie sytuacje stanowiły przynajmniej 1/5 ze 100 ostatnich czynności służbowych, a dla 3,50% było to nawet do połowy 100 podejmowanych ostatnio czynności.

Jakie agresywne zachowania zauważają u siebie lub jakich byli świadkami/świadkiniami? 73% wskazało użycie chwytów obezwładniających, 68% użycie siły fizycznej, 43% wymuszenie niewygodnej pozycji, 42% wskazało na występowanie obraźliwych wypowiedzi, 29% na występowanie wypowiedzi poniżających, 25% bicie ręką lub wymierzanie kopniaków, 17% wskazało na uderzenie przedmiotem innym niż służbowa pałka, 16% nieprzepisowe użycie kajdanek i 16% nadużycie samej pałki.

Niezły wynik jak na instytucję, która wg grudniowych badań CBOS cieszy się ponoć największym zaufaniem społecznym – wyższym niż 90% (sic!)

A jak sytuacja przedstawia się od strony osób doświadczających przemocy policyjnej? Wcale nie lepiej. Tutaj odnieść mogę się do dwóch źródeł. W maju 2016 roku redaktorka wrocławskiego oddziału gazety wyborczej napisała, że komenda główna policji udostępniła jej dane, z których wynika że w latach 2011-2015 rokrocznie wpływało około 16 tysięcy skarg na mundurowych, z których tylko około 1300 uznawano za potwierdzone [5]. Swoje dane opublikowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka [6], wskazując że w 2016 roku złożono 538 skarg na samo nieludzkie lub poniżające traktowanie ze strony policji, z których 387 zostało przekazanych do sądu. W tym samym roku wydano 6 prawomocnych wyroków.

Jaki daje nam to obraz?

Agresja funkcjonariuszy/ek + brak wyciągania konsekwencji = instytucjonalne przyzwolenie



Spojrzenie na tortury z perspektywy instytucjonalnej i demokratycznej

Być może dobrą wiadomością jest fakt, że ktoś się jednak w tym kraju interesuje problemem tortur, i mniej lub bardziej skutecznie – próbuje je zwalczać. Co więcej, są w strukturach państwowych ludzie, którzy głośno mówią, że tortury są stosowane i należy je wyeliminować. Pytanie tylko, jak? Właśnie temu poświęcony został wspomniany przeze mnie wcześniej panel „Polska jako państwo wolne od tortur”. Mimo iż osobiście nie zgadzam się z częścią postawionych na nim tez, a z niektórymi nawet bardzo, zdecydowałam się przytoczyć najważniejsze punkty, jakie na mim padły.


Bezpieczniki”, czyli instrumenty prewencyjne eliminowania tortur

Według zgromadzonych panelistek/panelistów, wyróżnić można kilka takich „bezpieczników”, które zagwarantować mają bezpieczeństwo osób zatrzymanych i osadzonych w różnych ośrodkach detencji:

  • wizytacje ośrodków detencji przez niezależne instytucje

  • monitoring obywatelski

  • wprowadzenie podstaw prawnych – ograniczenie bezkarności stosowania tortur

  • gwarancja znajomości i możliwości skorzystania z praw przysługujących osobie pozbawionej wolności, w tym zwłaszcza:

- prawo do kontaktu z rodziną i obroną natychmiast po zatrzymaniu – najwięcej przypadków nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy/funkcjonariuszki dochodzi w pierwszej dobie po zatrzymaniu),

- badanie medyczne i prowadzenie skrupulatnej dokumentacji – odnotowuje się przypadki, w których w dokumentacji medycznej osoby zatrzymanej lekarz ani słowem nie wspomina o śladach przemocy, której doświadczyła

- nadzór sądowy

- wideo-monitoring – przy umundurowaniu, i w pomieszczeniach w których przebywa osoba zatrzymana

  • efektywny mechanizm składania skarg


Warunki, które muszą być spełnione, żeby zadziałały mechanizmy prewencyjne

  • rozwój demokracji – jeden z panelistów, prof. Zbigniew Lasocik, przekonywał że istnieje zależność między występowaniem reżimu, a torturami

  • polityczny respekt dla praw człowieka i umów międzynarodowych

  • wzrost gospodarczy – teza, że w rozwiniętych krajach występuje mniejsze przyzwolenie na tortury

  • brak konfliktów i napięć na tle etnicznym lub religijnym

  • członkostwo w międzynarodowych organizacjach

  • kryminalizacja i ściganie w przypadku użycia tortur.


Problemy, przed którymi stajemy

  • brak mechanizmów kontroli – ciało jakim jest Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ma charakter wyłącznie monitorujący i dający zalecenia do poprawy warunków osób pozbawionych wolności. Brakuje jednak jakiegokolwiek mechanizmu kontroli, czy zalecenia te są wprowadzane w życie. Bez tego mechanizmu, każdy raport KMPT jest wyłącznie traktowany jako zbiór „dobrych rad”, do których służby i instytucje detencji mogą się odnieść lub nie;

  • nieumiejętność i niechęć do stosowania opracowanych narzędzi, które mają pomagać w prewencji ti przeciwdziałaniu torturom. Tutaj jako przykład podano tak zwany „protokół stambulski”, który wytłumaczyć można jako swego rodzaju check-listę dla lekarzy/lekarek. Protokół ten pozwala krok po kroku sprawdzić stan zdrowia badanej osoby pod kątem tego, czy doświadczyła ona tortur. Problem w tym, że nie stosuje go żadna służba, żaden ośrodek czy sąd. Tłumaczy się to brakiem wiedzy jak analizować taki dokument;

  • brak edukacji w kwestii przeciwdziałania torturom


Zaproponowane działania w celu poprawy sytuacji

  • zmiana prawa, aby do kodeksu karnego trafił zapis o zakazie stosowania tortur, i konsekwencje jego złamania

  • publikowanie raportów międzynarodowych

  • działania edukacyjne: wśród funkcjonariuszek/funkcjonariuszy, osób poszkodowanych, osób pozbawionych wolności, społeczeństwa



Spojrzenie na tortury z perspektywy anarchistycznej

Podczas panelu profesor Lasocik pokusił się o stwierdzenie: „Ludzie torturują nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że są do tego w różny sposób inspirowani”. Zaraz potem dodał niezrozumiałą dla mnie w tej sytuacji metaforę czarnej owcy, tłumacząc zdaje się, że naszym celem powinno być zatrzymanie pewnych zachowań, ale nie demonizowanie całej instytucji policji. Obudziło to moją czujność i opór. Jeśli trzymać się dalej tej niefortunnej metafory powiedziałabym raczej, że w tym wypadku mamy do czynienia nie tyle z jedną czarną owcą, ale z całym stadem czarnych owiec, jakim są służby. Wszelkie służby.

 

Nie zamierzam wchodzić w głęboką analizę czym jest dobro, a czym zło. Tym bardziej nie odważyłabym się na moralną ocenę, który człowiek jest dobry, a który zły. Nie zgadzam się jednak na tak ewidentny przykład wybielania oblicza organizacji mundurowych, i odbierania jej przedstawicielom i przedstawicielkom podmiotowości, a co za tym idzie – ponoszenia konsekwencji swoich działań. Nie wyobrażam sobie abym miała powiedzieć „On jest zły, bo torturuje”. Tak samo kuriozalnie brzmiałoby dla mnie zdanie „To dobry mąż i ojciec, tylko w pracy czasem torturuje ludzi”. Czemu to dla mnie tak kuriozalne? Bo według mnie to przeciwstawienie dobro-zło nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Dużo bardziej stawiam na co innego. Nie godzę się na tortury, bo nie godzę się na ograniczanie wolności drugiego człowieka. Nie godzę się na tortury, bo moje ciało i umysł należą do mnie i wara od nich. Nie godzę się na tortury, bo to wyłączne narzędzie państwa do utrzymania kontroli i strachu. Nie ma to związku ani z dobrem, ani złem.

Tortur dokonują konkretni ludzie, pracujący w konkretnych instytucjach. Nie można więc rozłączyć jednego od drugiego – wskazywać palcem ludzi nie odnosząc się do instytucji, lub krytykując instytucję nie wspominając o tym jakie osoby w nich pracują. A przecież i tu, i tu problemy widać jak na dłoni. Do służb (policji, więziennictwa, straży granicznej, itd.) trafiają coraz bardziej przypadkowe, niewyszkolone, podatne na wpływy osoby. Po kilku latach pracy, solidnym praniu mózgu, chłonięciu kultury siły i dominacji, i kilku lekcjach bezkarności, stają się dobrze funkcjonującymi trybikami w aparacie represji. I oczywiście, jak już wspomniałam, przemoc i tortury są problemami systemowymi. Nie usprawiedliwia to jednak stosowania przemocy przez jednostki, nie daje im mandatu do nadużywania uprawnień, nie daje prawa do zamiatania problemu pod dywan. Aby wyeliminować tortury nie wystarczy więc zreformować pojedyncze trybiki, należałoby zreformować całą instytucję. Czy jest to możliwe? Według mnie – nie.

Policja, służba więzienna, straż graniczna, sądy, itd., są instytucjami politycznymi. Wiele osób mogłoby podnieść teraz głos sprzeciwu. Ale tak właśnie jest, i nie mówię o tym że politycznie służą jednej konkretnej partii. Nie. Politycznie służą utrzymaniu kontroli przez jakąkolwiek władzę, która akurat dorwie się do rządzenia. Nie można więc zreformować instytucji w ramach obecnie panującego porządku, skoro zagroziłoby to istnieniu tego porządku. Potrzeba zmiany całkowitej, alternatyw opartych nie na sile i przemocy, ale społecznej równości i solidarności. Brzmi utopijnie? Bardzo dobrze, bądźmy utopistkami, ale niech trzymają łapy z daleka od nas, naszego ciała, umysłu i wolności.

Dużo przyjemniej myśli mi się o tej utopii, niż o tak oczywistym dysonansie pomiędzy „mechanizmami prewencji tortur” proponowanymi przez instytucje, a realnymi doświadczeniami anarchistek i anarchistów. Ile z nas widziało iskierki radości w oczach policjanta, który na blokadzie właśnie przyszedł ci dowalić? Ilu z nas zostało sponiewieranych w policyjnych radiowozach? Ile z nas doświadczyło na komisariatach przemocy seksualnej? Jak często odmawiają nam prawa do kontaktu z obroną, nawet jeśli wiemy, że mamy do tego prawo? I czy dziwimy się jeszcze kiedy czytamy o kolejnym strajku głodowym naszych anarchistycznych przyjaciółek i przyjaciół za murami? To, że ich częściej spotykają konsekwencje, kary, pobicia, ograniczanie wizyt, niedostarczanie przesyłek – to nie przypadek. To próba pacyfikacji, której żaden mechanizm prewencji nie jest w stanie powstrzymać. Oczywiście, kiedy doświadczamy represji ze strony państwa, chcemy się bronić i uzasadnione jest stosowanie także narzędzi instytucjonalnych, np. dostęp do adwokata, próba skrócenia wyroku, apelacje, itd. Rozumiem osoby, które z uwagi na swoje poglądy całkowicie wyrzekają się tych środków, ale daleka jestem jednocześnie od krytykowania tych, którzy z nich korzystają. Musimy jednak pamiętać, że w rzeczywistości nie możemy polegać na nich w 100%. Ich skuteczność zależy od widzi-mi-się obecnie panujących i raz nam się udaje, a raz nie.

Oprócz prób pacyfikacji przez użycie wszelkich form przemocy, tortury mogą mieć także inny cel. Służby próbują w ten sposób wyciągnąć informację – i to nie tylko o tym, co dana osoba zrobiła lub nie zrobiła, ale o tym co mogłaby zrobić, z kim działa, kto się z kim trzyma, w kogo warto teraz uderzyć. Tortury mają złamać, zmusić do współpracy, odciąć od środowiska z którym się identyfikuje dana osoba. Czy jest coś jeszcze bardziej niebezpiecznego? Jest, oczywiście – wbrew temu co uważa 90% ankietowanych – tortury nie są narzędziem do wydobywania prawdy. Są narzędziem zmuszania przyznania się do przestępstwa, nawet jeśli się go nie popełniło, lub narzędziem do łamania solidarności i wydawania swoich przyjaciół i przyjaciółek. W ostatnim roku najdotkliwiej odczuł to ruch anarchistyczny w rosji, jednak nie jest to ani pierwszy, ani jedyny, prawdopodobnie też nie ostatni taki przypadek.

Strategia zastosowana w rosji, polegająca na wykreowaniu całkowicie fałszywej historii i zmuszeniu oskarżonych do jej potwierdzenia, jest najczarniejszym scenariuszem. Stał się on jednak naszą rzeczywistością, na którą musimy odpowiedzieć. Musimy być szybkie i skuteczni, aby zatrzymać tę tendencję zanim masowo zacznie być wykorzystywana przez kolejne kraje. Nasze działania, aby były efektywne, muszą być kompleksowe. Nie chodzi wyłącznie o to, aby policja przestała bić, aby służba więzienna nie wyżywała się na skazanych, aby straż graniczna przestała maltretować migrantki i migrantów. Chodzi o budowanie takiego społeczeństwa, które nie potrzebuje ani policji, ani więzień, ani granic. Społeczeństwa – a nie tylko ruchu – opartego na solidarności, równości, wolności i poczuciu bezpieczeństwa.


Przypisy:


1. KMPT - niezależny, krajowy organ wizytujący ustanowiony na podstawie protokołu fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (w skrócie: OPCAT). 18 stycznia 2008 r. zadania Krajowego Mechanizmu Prewencji powierzono rzecznikowi praw obywatelskich.


2. https://www.rpo.gov.pl/pl/content/cele-ponad-10-osobowe-do-likwidacji-sluzba-wiezienna-przyznaje-racje-rpo


3. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Tortury%20-%20opinie%20Polak%C3%B3w.%20Badanie%20Kantar%2010.2018%20s%208%20s11.pdf


4.http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2018/04/Raport-MSWiA.pdf


5. http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,20120468,mundur-to-nie-immunitet-16-tys-skarg-rocznie-na-policje.html?disableRedirects=true


6. https://oko.press/policja-stosuje-nieuzasadniona-przemoc-obywatele-nie-maja-jak-sie-bronic-bedzie-proces-w-strasburgu/



Do dalszego poczytania:

  • Helsińska Fundacja Praw Człowieka, raport Złe traktowanie osób podejrzanych i zatrzymanych przez funkcjonariuszy policji"
  • Portal It’s Going Down: www.itsgoingdown.org/why-the-torture-cases-of-anarchists-in-russia-matters/