Trwa kolejny proces „Czwórki z Salonik”
Informacje - Zagraniczne
środa, 26 stycznia 2011 20:01
14 stycznia w Grecji rozpoczął się proces apelacyjny tzw. Czwórki z Salonik. Mianem tym określa się cztery osoby (Simon Chapman – Brytyjczyk,  Suleiman “Kastro” Dakdouk – Syryjczyk, Michaelis Triakapis – Grek, Fernando Perez Gorraiz – Hiszpan) aresztowane podczas protestów przeciwko szczytowi UE odbywającemu się  2003 r. w Salonikach. Podczas trwających protestów, organizowanych przez organizacje anarchistyczne i lewicowe, policja próbowała wrabiać ludzi w posiadanie materiałów wybuchowych podrzucając plecaki wypełnione niebezpiecznymi materiałami demonstrantom zatrzymanym podczas protestów. Zatrzymano pod zarzutami posiadania materiałów wybuchowych 7 osób znanych wtedy jako "7 z Salonik".

Więźniowie ci rozpoczęli strajk głodowy i po 63 dniach aresztu, zostali zwolnieni. Na całym świecie odbywało się setki demonstracji solidarnościowych i ataków na greckie ambasady i placówki dyplomatyczne. Zarzuty zostały wycofane w 2004 roku, prokurator odwołał się od tej decyzji i sprawa wróciła do sądu w 2008 roku. Sąd uznał, że czterech uczestników demonstracji jest winnych wszczynania zamieszek, posiadania i podkładania materiałów wybuchowych i oporu podczas aresztowania. Zostali oni wówczas skazani na od 4 do 8 lat więzienia.

Pierwszego dnia procesu (piątek, 15 stycznia 2011 roku) prawnicy oskarżonych wystąpili z wnioskiem o zmianę jednego z trzech sędziów prowadzących sprawę, na mniej tendencyjnego. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie. Sześciu policyjnych świadków z pierwotnej liczny czterdziestu poprosiło o wyłączenie ze sprawy, gdyż nie mają nic do powiedzenia. Przesłuchano oficera policji uczestniczącego w aresztowaniu Simona Chapmana. Dwaj kolejni policyjni świadkowie niemal przyznali, że wspólnie uzgadniali zeznania wobec zatrzymanych demonstrantów. Żaden z przesłuchiwanych tego dnia świadków nie potrafił udzielić informacji na pytanie czy miała miejsce obdukcja zatrzymanych.

Drugi dzień procesu (poniedziałek, 17 stycznia 2011 roku) upłynął na przesłuchaniach kolejnych policyjnych świadków. Ich liczba zmniejszyła się o kolejnych pięciu policjantów, którzy 21 czerwca, w dniu demonstracji aresztowali inne osoby i nie byli to oskarżeni. Sąd zadawał, im pytania o standardowe procedury dotyczące zatrzymań podczas demonstracji. Policjant #7 będący członkiem jednostki do tłumienia zamieszek zeznał z absolutną pewnością, że widział jak Simon Chapman rzucił w jego oddział butelką z benzyną. Następnie uciekając przewrócił się na swój plecak rozbijając w środku nieznaną liczbę butelek z benzyną. Simon jest oskarżony o przenoszenie w plecaku 7 „koktajli Mołotowa” i dwóch młotków. Ten sam świadek zeznał, iż ma pewność, że żaden z funkcjonariuszy nie uderzył Simona, a krew na jego ubraniach musiała pochodzić z obrażeń będących wynikiem jego upadku bądź przypadkowego trafienia kamieniem przez innego demonstranta. Obrońca Simona, Chrostos Bakelas stwierdził, że zeznanie policjanta nie ma żadnego
potwierdzenia w nagraniu ukazującym ich agresywne zachowanie wobec protestujących tego dnia. Policyjny świadek #8 został zapytany dlaczego obecność niebieskiej torby nie została odnotowana w raporcie sporządzonym po przewiezieniu Simona na komisariat. Odpowiadając, zasłonił się trudnymi tego dnia warunkami.

Świadek #9 będący częścią oddziału, która podczas zamieszek aresztowała Simona stwierdził, że to bez wątpienia, Simon rzucił w ich kierunku butelką z benzyną oraz, że sam upadł na plecy i na pewno nie został pobity. To policjant widniejący na zdjęciu opublikowanym przez agencję Reuters w pozie z butem na twarzy Simona. Jak powiedział, nie kopną go, a jedynie przytrzymywał nogą, bo miał zajęte ręce (butlami z gazem łzawiącym). Ostatnie pytanie do tego świadka było jednym z najciekawszych. Świadek #9 powiedział, że z niebieskiej torby wydobywał się silny zapach benzyny. Następnie zapytano go czy zdejmował w którymkolwiek momencie tego dnia maskę gazową. Nie zdejmował. Zapytano go ponownie czy miał maskę na twarzy w momencie, w którym czuł zapach benzyny, uwzględniając, że maska powinna filtrować gazy takie jak opary benzyny. Świadek nie udzielił satysfakcjonującej sąd odpowiedzi.

Trzeciego dnia (wtorek, 18 stycznia 2011 roku) sąd przesłuchał dwóch świadków zeznających przeciwko Fernandowi, dwóch zeznających przeciwko Kastro i szefa oddziału, który dokonał aresztowania Simona. Oficer uczestniczący w aresztowaniu Fernanda (to świadek #10) zeznał, że widział jak Fernando rzucił w stronę jego oddziału koktajlem Mołotowa z odległości, zaledwie 2-3 metrów. W tym momencie dokonali jego aresztowania, zabezpieczając plecak zawierający procę i amunicję w postaci metalowych kulek. Fernando wraz z torbą został umieszczony w radiowozie i przewieziony na komisariat. Pierwotnie był oskarżony o rzucenie kilkoma koktajlami Mołotowa w stronę policji, ale później zredukowano ich liczbę do jednego. Fernando zaprzeczył jakoby miał ze sobą torbę bądź rzucał czymkolwiek w stronę policjantów. Oficer #10 sporządzając raport chwilę po jego zatrzymaniu nie wspomniał o żadnej zabezpieczonej torbie. Obrona stwierdziła, że tak na prawdę nie było żadnej torby i koktajli Mołotowa. Oficer odpowiedział, że był zmęczony, gdy pisał raport i po prostu zapomniał wspomnieć o torbie (tj. dowodzie). Torba pojawia się dopiero w drugim raporcie. Obrona wniosła o przedstawienie sądowi owej torby, jednak w tym momencie nie można jej zlokalizować.

Kolejny świadek, policjant #11 powiedział, że był obecny tej nocy na komisariacie, w którym przetrzymywano Fernanda. Został ranny podczas starć (z udziałem Fernanda) i lekarz musiał założyć mu kilka szwów na nadgarstek. Nie był w stanie tego udowodnić. Obrońca zwrócił uwagę, iż inny policjant, który odniósł większe od niego obrażenia, napisał oświadczenie dotyczące zaangażowania Fernanda, dzień po demonstracji, podczas gdy funkcjonariusz #11 z zeznaniami przeciwko niemu czekał prawie 18 miesięcy. Istniały liczne rozbieżności pomiędzy zeznaniami policjantów #10 i #11, taka sama sytuacja miała miejsce podczas pierwszego procesu w 2008 roku. Jeden z nich, bądź oboje mataczą, obydwoje nie mogą mieć racji.

Policjant #12 były dowódca oddziału, który aresztował Simona. Rozwinął on opowieść o niebieskiej torbie i czarnym plecaku. Zeznawał tylko na podstawie szeroko publikowanych zdjęć i filmów. Powiedział, że jego oddział znalazł i zabrał z ulicy porzucone plecaki pełne pobitych oraz całych butelek z benzyną umieszczając je obok Simona – który według zeznań funkcjonariusza #12 cały był pokryty benzyną – to było najbezpieczniejsze dla nich miejsce, dodał. Adwokat poprosił o potwierdzenie, czy rzeczywiście najbezpieczniejsze miejsce na plecaki ociekające benzyną było obok mężczyzny również pokrytego benzyną i otoczonego przez policję, który według ich własnych zeznań wcześniej rzucał w ich kierunku koktajlami Mołotowa i kamieniami.

Pytany o obrażenia Simona, odpowiedział, że Simon krwawił z głowy już przed aresztowaniem – pewnie ranił się w czoło podczas upadku (według ich zeznań, przewrócił się na plecy!) albo dostał przypadkowo kamieniem od któregoś z demonstrantów. Oficer #12 potwierdził – jego oddział w trakcie zamieszek przemieszczał się wraz ze skutym Simonem, gdy wokół trwała konfrontacja z demonstrantami ciskającymi butelkami z benzyną i kamieniami. Simon nosił przy sobie (tak mu nakazano) przez 2-3 godziny torbę z butelkami pełnymi benzyny. Policjantowi zadano w związku z tym pytanie, dlaczego niebezpieczne było zabranie niebieskiej torby (pełnej potłuczonych koktajli Mołotowa) ze sobą jako dowód, a przemieszczanie się z człowiekiem pokrytym benzyną, skutym i z torbą pełną koktajli Mołotowa było bezpieczne.

Oficer policji #13, przebywający obecnie na emeryturze, dowódca oddziału do tłumienia zamieszek z Salonik, który aresztował Kastro zeznał, iż widział Kastro obok tłumu ok. 400 protestujących na placu Arystotelesa. Tłum podawał mu koktajle Mołotowa 5 może 7 sztuk – którymi rzucał w policję z odległości ok 70 metrów. Jego zdaniem żadna z butelek nie mogła wyrządzić szkody policjantom, cywilom, bądź mieniu. Zeznał również, że Kastro próbował uciekać przez ruiny dawnego rynku w górnej części palcu, po godzinie obserwacji nakazał jego aresztowanie.

Wśród zarzutów wobec Kastro znajduje się fakt posiadania plecaka zwierającego: 2 proce, metalowe kulki jako amunicje, maskę przeciwgazową. W plecaku znajdowały się dokumenty pozwalające na identyfikacje właściciela. Obrońca podkreślił, że podczas pierwszego procesu w 2008 roku, oficer #13 był pewny istnienia realnego zagrożenie dla życia policjantów i cywili ze strony butelek z benzyną rzucanych przez Kastro. Kastro cały czas utrzymuje, że tego dnia nie miał ze sobą plecaka. Oficer #13 nie wiedział co stało się z plecakiem po aresztowaniu Kastro ani, gdzie znajduje się teraz.

Policjant #14 potwierdził zarzuty stawiane wobec Kastro przez oficera #13 dodając, że widział jak Kastro strzelał z procy w stronę policji śrubami bądź innymi metalowymi obiektami. I w tym przypadku było wiele sprzeczności pomiędzy zeznaniami z pierwszego procesu, a obecnymi.

W pierwotnym raporcie sporządzonym podczas aresztowania Kastro, nie było żadnych informacji o dokumencie osobistym znalezionym w plecaku: to te dokumenty, które rzekomo dowodzą, kto jest właścicielem plecaka. Kastro został zapytany dlaczego nie aresztowano go wcześniej pomimo odległości dzielącej go od tłumu na placu i rzekomego rzucenia 7-10 koktajli Mołotowa w stronę policji. Kastro stwierdził, że oddziały do tłumienia zamieszek zazwyczaj od razu aresztują osoby rzucające w ich kierunku jakimikolwiek przedmiotami. Dlaczego nie był aresztowany wcześniej? A, jeśli jego zamiarem była walka z policją dlaczego nie miał nałożonej owej maski przeciwgazowej, dlaczego nie był ubrany odpowiednio do walki ulicznej ? Policjant #14 nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie.

Poniżej zdjęcia zrobione podczas zamieszek w chwili zatrzymania, na pierwszym widać jak policja zatrzymuje i bije Simon Chapmana, ma on na sobie niebiesko-fioletowy plecak, na drugim zdjęciu pobity Simon siedzi na chodniku, na trzecim w tle widać niebiesko-fioletowy plecak w miejscu w którym Simon był bity przez policję, a jeden z funkcjonariuszy kładzie plecak w kolorze czarnym obok Simona. To właśnie zawartość czarnego plecaka, rzekomo własności Simona, jest podstawowym dowodem policji na jego działalność w czasie demonstracji.