Oświadczenie w sprawie strajku głodowego chilijskich więźniów-anarchistów
Informacje - Zagraniczne
niedziela, 06 marca 2011 13:12
14 anarchistów i bojowników społecznych zostało zatrzymanych pod zarzutami "terroryzmu" stawianymi im przez państwo chilijskie, w związku z medialną "sprawą zamachów bombowych". 10 z nich wciąż przebywa w więzieniach o zaostrzonym rygorze, ze względu na restrykcje wynikające z obowiązującego nadal prawa antyterrorystycznego, ustanowionego w czasach Pinocheta.

Po 6 miesiącach śledztwa i kilka dni po tym jak Prokurator Generalny, zażądał dla nich kolejnych 6 miesięcy aresztu - wyłącznie na podstawie słabych dowodów czyli rozmów, które każda osoba mogłaby mieć ze swoimi przyjaciółmi - braćmi i siostrami - zakładnicy chilijskiego państwa, rozpoczęli strajk głodowy (piją tylko płyny). Strajk został podjęty przez: Monice Caballero, Andrea Urzua, Rodolfo Retamalesa, Felipe Guerra, Camilo Pereza, Carlosa Riverosa i Francisco Solara.

Poniżej publikujemy ich oświadczenie z 21 lutego 2011 r.:

14 sierpnia 2010, Ministerstwo Spraw Publicznych wspólnie z biurem Prokuratora Okręgowego (...), zarządziło serię aresztowań i nalotów, kierując przeciwko mieszkaniom prywatnym i centrom socjalnym, policyjny terror. Natychmiastowym efektem tych działań, było represyjne uderzenie państwa, powszechnie znane jako tzw. "sprawa ataków bombowych ("caso bombas"). Aresztowano wówczas 14 osób, którym postawiono zarzuty udziału w działalności terrorystycznej.

Aresztowani zostali oskarżeni o przynależność do nielegalnej organizacji terrorystycznej, istnieje tylko w umysłach „specjalistów prawnych”. Zatrzymane osoby do dzisiaj przebywają w więzieniu. Śledztwo w sprawie „caso bombas”, zaczęło się mniej więcej 5 lat temu. Pod kierownictwem Bacheleta, państwo wyznaczyło trzech prokuratorów, których wyłącznym celem było wyśledzenie i zdemaskowanie twórców każdej z bomb podłożonych w instytucjach finansowych, policyjnych, w służbach publicznych i innych. W ciągu pięciu następnych lat, prokuratorzy zapełnili 43 teczki danymi pochodzącymi z następujących źródeł: od policji, ekspertów kryminalnych, świadków koronnych, z zeznań oraz inwigilacji podejrzanych, ich rodzin i miejsc gdzie bywali, na podstawie podsłuchów telefonicznych i nalotów na określone miejsca, w tym na biblioteki społeczne (wszystkie te, na które dokonano nalotu rankiem 14 sierpnia).

Mając te wszystkie informacje, nikt z sędziów czy prokuratorów nie zdecydował się, by kogokolwiek aresztować. Dokumenty nie były wystarczające, były spekulatywne i nie pozwoliły na zidentyfikowanie kogokolwiek odpowiedzialnego za podłożenie którejkolwiek z bomb. W dodatku, prokurator Xavier Armendáriz oświadczył, zaniepokojonemu, ówczesnemu Ministrowi Spraw Wewnętrznych, iż: „...konieczne jest, abyśmy w naszym śledztwie działali ostrożnie, ze względu na słabość naszych dowodów”, szczególnie dlatego, że „ autorzy zamachów bombowych jako tacy, nie należą do żadnych konkretnych organizacji (ang: violent cells) lecz są raczej częścią luźno związanych, rozproszonych grup bez lidera....” (Emol 27 listopada 2009).

Widoczne „trzymanie się reguł” w prowadzeniu śledztwa skończyło się 14 czerwca 2010 r. kiedy, po usunięciu Armendáriza – pod wpływem nacisku MSW, Rodrigo Hinzpeter powołał na szefa prokuratury Sabasa Chahuána. W ten sposób na scenie pojawia się prokurator Alejandro Pena, opisany przez gazetę La Tercera, jako „chodzący paradoks, fuzja sędziowskiej i policyjnej biurokracji, obdarzony fantazyjną zdolnością żonglowania, tymi dwiema osobami, wymieszanym w jednej”. Ten opis postaci Pena, daje początek całej intrydze (ang: the montage).

Prokurator, opracowuje nową strategię, nie bierze pod uwagę kosztów ludzkich, które wraz z jego działaniami będą narastać. Stary prokurator nie był zdolny rozpoznać i zidentyfikować winowajców, za to on mógłby ich wynaleźć, albo przy użyciu wszystkich koniecznych środków, połączyć dostępne elementy, tak by zaczęły pasować do jego nowej "twardej polityki śledztwa". Konstruuje teorię, mówiącą o niesławnej, nielegalnej organizacji, posiadającej przywódców, którzy przez lata milczeli, mamrocze, że nawet nie znają się oni nawzajem między sobą oraz - co najśmieszniejsze - twierdzi, że europejscy finansiści, przekazali ponoć jednorazowo kwotę 950 euro w celu sfinansowania przez jednego z oskarżonych, działań wywrotowych (kryjówka, samochody, broń, fałszywe dokumenty). Jak wspaniałą wyobraźnię ma ten facet! Wymyślił nawet istnienie związku między jednym z tych domniemanych liderów, a pewnym Pakistańczykiem, który kilka tygodni wcześniej, został aresztowany w ambasadzie USA (a następnie wypuszczony), ponieważ posiadać miał na sobie śladowe ilości dynamitu.

Ostatecznie, wyobraźnia prokuratora pomogła zaplanować "nową strategię". Szczególnie, jeśli chodzi o kampanię medialną, atakującą podejrzanych za pomocą oficjalnych informacji i rekompilacji danych, dotyczących miejsc częstego pobytu oraz profili osób podejrzanych o przywództwo. Uwaga została skierowana na ludzi, mogących mieć jakieś związki z przestrzeniami społecznymi, należących do społeczności osób związanych z radiem czy daną stacją, studentów wyznających wolnościowe idee, wszystkich rozpoznanych jako krytycy "neoliberalizmu", a także w stronę ludzi solidaryzujących się z ludem Mapuche w jego walce o zachowanie własnej tożsamości, światopoglądu i terytorium.

Prokuratorzy i policja nie prześladują działań, lecz idee, związki, niezależne biblioteki, skłoty oraz kulturalne i artystyczne przestrzenie wspólnotowe. Kiedy prokuratorska scena teatralna jest już gotowa dla odegrania całej intrygi oraz zapełniona postaciami domniemanych liderów, ich fizyczną oraz psychiczną charakterystyką, a także doskonale urobioną opinią publiczną, wówczas rozpoczyna się represyjne uderzenie. Upływa w tym momencie 2 miesiące, odkąd Alejandro Pena przejął kontrolę, jako dyrektor tej sądowniczo-politycznej intrygi.

Sprawny spektakl ruszył rankiem 14 sierpnia 2010 r. z udziałem tych samych aktorów, tymi samymi miejscami, aktami i dialogami, lecz w ramach przemodelowanego scenariusza oskarżycielskiego.

Po naszym aresztowaniu prokurator żąda trzech dni na to, by poinformować nas o zarzutach, podczas gdy zgodnie z zasadami, powinno być to zrobione w dniu aresztowania. A posteriori zabiega o 180 dni (6 miesięcy) prewencyjnego aresztu, który miałby trwać, aż do dnia zakończenia śledztwa.

180 dni minęło 14 lutego 2011 roku. 14 lutego poinformowano nas, że zostaniemy postawieni przed sądem w dniu 16 marca 2011 r. Alejandro Pena jest zdolny do żądania 6 miesięcy aresztu, dla poskładania do kupy swoich politycznych puzzli, co czyni ten proces jeszcze dziwniejszym. W czasie tych długich miesięcy, nie tylko przebywaliśmy w pojedynczych celach, o wymiarach 2x3 metry przez 22 godziny dziennie, z 3 godzinami na wizyty rodziny, odbywające się raz w tygodniu w malutkiej przestrzeni bez normalnego światła ale również musieliśmy znosić bezpośrednie tortury zadawane przez państwową służbę cywilną (ang: the state´s civil servants).

Za przykład może posłużyć zdarzenie z 18 października 2010 r. kiedy biegli z Legal Medical Services, razem z agentami LABOCAR, DIPOLCAR i policją, przemocą pobrali od każdego z oskarżonych, próbki DNA. Zostały one porównane z tymi pobranymi w miejscach zamachów. Ów „dowód naukowy” nie wykazał związku między naszymi DNA, a znalezionymi w miejscach zamachów. Z drugiej strony, widzieliśmy jak do akt dochodzeniowych, wciągano dowody, oparte jedynie na przypuszczeniach policji i bazujące kryminalizacji przyjaźni, związków rodzinnych, zdarzeń, jakie miały miejsce podczas protestów albo podczas polityczno-kulturalnej działalności. Szczytem wszystkiego jest, i należy to podkreślić, że nawet się nie znaliśmy do dnia naszego aresztowania. Choćby z tego względu, byłoby dla nas czymś niemożliwym, uformowanie „terrorystycznego zrzeszenia”, a nawet, co jeszcze mniej prawdopodobne – jakiejkolwiek organizacji. W trakcie żadnej z obław nie znaleziono żadnego dowodu, ani materiału, potrzebnego do skonstruowania ładunków wybuchowych. Nie istnieją nawet żadne odciski palców, czy dowody wideo, które mogłyby być użyte przeciwko komukolwiek z nas.

Wychodząc naprzeciw zdeprawowanemu sądowniczemu świętokradztwu, tajnym aktom, podsłuchiwaniu naszych rozmów telefonicznych z prawnikami, a także naprzeciw użyciu tajnych świadków z psychiatryczną przeszłością, jak Rodrigo Vera Morales i Gustavo Fuentes Aliaga oraz wszystkiemu temu, co zostało stwierdzone powyżej, zdecydowaliśmy się rozpocząć 21 lutego 2011 r. o godzinie 00:00, strajk głodowy.

Żądamy:
Natychmiastowej wolności!
Końca policyjno-sądowniczej intrygi!
Zniesienia prawa antyterrorystycznego, ustanowionego w czasach dyktatury, a następnie udoskonalonego przez demokrację


Na podstawie tłumaczenia baader-meinhof.la.org.pl. Tłumaczenie za: actforfreedomnow.blogspot.com