Artur Konowalik: Faszyzm więzienny
Publicystyka - Krajowa
poniedziałek, 30 maja 2011 12:01

Publikujemy kolejny list więźnia Artura Konowalika, który przyzwyczaił już nas do swoich brutalnie szczerych opisów polskiej rzeczywistości więziennej. Poniższy list Artur napisał jeszcze w zakładzie karnym w Rzeszowie, gdzie odsiadywał większość kary, ostatnio został on przeniesiony do więzienia otwartego w Łupkowie (adres pod koniec listu), gdzie, jak mówi, panują lepsze warunki. Artur dziękuje za okazane wsparcie wszystkim, którzy piszą do niego oraz tym, którzy rozprzestrzeniają treść jego listów, obnażając tym samym polski system więziennictwa.

ACK Poznań

Faszyzm więzienny

Jako więzień o mocnych przekonaniach i ideach anarchistycznych nie mogę pominąć zjawiska więziennego, które jest niczym innym jak faszyzmem, wielokrotnie faworyzowanego przez władze więzienia. Może zacznę od początku. Nazywa się grypsowaniem, jest to podkultura więzienna, która nie wiadomo, od kiedy się wzięła, lecz pewne jest, że była to grupa ludzi bardzo liczna za czasów komunizmu. Walczyli oni z reżimem więziennym, o lepsze warunki, lepsze jedzenie, lepsze prawa, które były bardzo łamane. Grupa ludzi walczących. Liczne bunty w polskich więzieniach pod koniec lat osiemdziesiątych. Od tamtych czasów minęło 20 lat i dawniejszy ruch oporu zamienił się w nic innego jak faszyzm. Siedzę w zakładzie karnym od prawie 14 lat i obserwuję to zjawisko na co dzień. Owi ludzie grypsujący, zwą ich też nieformalną grupą, podkulturą więzienną przyjęli „wspaniałe” tak zwane zasady, jak zasady wodzostwa, terroryzowania innych (nie grypsujących), dyskryminowanie ich, poniżanie, okradanie, nie dopuszczanie do „swojego stołu”. Grypsujący mają szereg zasad jak np. nie witają się z innymi, nie jedzą przy stole, nie używają wspólnych rzeczy, nie mówiąc o jedzeniu czy piciu z jednych misek czy szklanek. Jest to grupa ludzi nieliczna w tych czasach i akurat w tym więzieniu, która innych ma za podludzi, jest podział i pełna pogarda dla innych. Jest to bardzo zamknięta klika ludzi. Władze więzienia nie robią nic, a nawet ich faworyzują, gdyż powodów jest wiele.

Po pierwsze, nic prawnie nie mogą im zrobić, za przynależność do tej podkultury, władze więzienia wolą udawać, że nie ma problemu. Przy pomocy szpicli w tej grupie wiedzą o wszystkim co się dzieje, kto kombinuje, co planuje, kto co robi, czy są narkotyki. Po prostu wszystko, więc jest im to przydatne. Oficjalnie nie ma szpicli w tej grupie, ale są i władze więzienia wiedzą wszystko. Nie mogą nic z nimi zrobić to ich akceptują, boją się także, że mogą namówić wielu np. do głodówki lub innego buntu. A ONI wolą mieć spokój.

Zaznaczę, że jak jest jakieś przeciwstawienie się przeciwko władzom (co jest bardzo rzadkie) to muszą brać udział wszyscy z tej grupy. Więc jest zagrożenie. Do tego najważniejsze jak władze więzienia radzą sobie z porządkiem. Robią cele; np.: dwie osoby grypsujące, zazwyczaj duzi faceci z pojebanymi głowami i wypaczoną osobowością i jeden niegrypsujący, który jest uciążliwy dla nich, który pisze skargi lub siedzi i ma postawę roszczeniową. Dają go do takich dwóch aby go utemperowali i aby był jak baranek. Jest przyzwolenie na wszystko, tylko aby nie było siniaków. Jest poniżany, bity, zabierają mu jedzenie, usługuje tym dwóm, pranie, sprzątanie, znęcanie psychiczne! Wszystko za przyzwoleniem. Nazywa się to „cela wychowawcza”. Władze też wiedzą , kogo dać do takiej celi, patrzą na charaktery, osobowości ludzi. Jeżeli wiedzą, że ktoś nie da się i może dojść do tragedii to go nie dają, już sami innymi metodami uspokajają gościa.

Ostatnio wstrząsnął mną przypadek mojego kolegi, zabrali go na inny oddział, był niewygodny, za dużo go wszędzie było. Trafił na taką celę, znęcali się, zmuszali do jedzenia w ubikacji, zabierali wszystko po widzeniach. Lista tortur i terroru jest długa. Wszystko pod okiem władz. Chłopak nie wytrzymał, złamali mu psychikę. Wrócił na ten oddział gdzie jestem. Nie człowiek, w trzy miesiące z normalnego człowieka zrobili wrak ludzki, chudy, zaniedbany, nic niemówiący, trzęsący się człowiek, który mnie nie poznał. Pół roślina, siedzi 7 lat, do końca kary zostało mu trzy miesiące. Pod koniec kary chłopaka załatwili.

Teraz szybciutko wysłali go na oddział dla ludzi, którzy zwariowali. Dostaje trzy razy dziennie leki. „Cóż, zwariował” powiedzą matce i rodzinie, zapewne brał jakieś leki psychotropowe lub narkotyki. Zrobią wpis w akta, że się odurzał i po sprawie. Na oddziale dla „wariatów” też są cele „wychowawcze”, także jak mu się polepszy i będzie stwarzał problemy to go uspokoją. Był ostatnio też przypadek, chłopak za mocno był zbity, rozcięcie policzka, siniaki. Sprawa z urzędu musi być wszczęta o pobicie. Agresora wezwali na długa rozmowę, cała świta oznajmiła „Nic się nie martw”. Napisz, że rzucił się na ciebie z żyletką i chciał ci po szyi przejechać i w samoobronie zbiłeś go. A że to było na oddziale dla „wariatów” to po sprawie. „Cóż?! WARIACI”.

Ludzie, którzy zwą się grypsującymi a mają główne cechy faszyzmu nie robią tego oczywiście za darmo. Mają ulgi takie jak zgody na częstsze paczki, telefon częściej, nawet codziennie, dodatkowe widzenia i pełen zakres przywilejów. Wszystko jest po cichu, niby tego nie ma. Wszyscy udają.

Ostatnio wysłuchałem reprymendę od wychowawców. „Och, te kontakty z anarchistami, pisanie, moglibyśmy ukrócić to”. A tymczasem panoszy się tutaj faszyzm i jest dobrze. Jestem tutaj, walczę i będę dopóki będę miał siły i „zdrowy rozum”.

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i dają mi siłę. To dzięki wam mam siłę sam jeden przeciwstawiać się IM!

Walka trwa

Artek

P.S. Doszły mnie już pogłoski, że mój kolega zwariował od prochów. Średnia w polskich więzieniach to jedno samobójstwo co dziesięć dni. Ciekawe ile przyczyniło się do tego, co opisałem a ilu zwariowało OD LEKÓW I NARTKOTYKÓW!

Artur Konowalik

Zakład Karny

Załęska 76

35-322 Rzeszów