Rozprawa antyfaszystów za 11.11.2009
Informacje - Krajowe
czwartek, 01 września 2011 17:27

24 sierpnia 2011 w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa trójki antyfaszystów, napadniętych 11.11.2009 przez policyjnych tajniaków, a później oskarżonych przez tych samych o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza i używanie w stosunku do nich wulgarnych słów. Toczący się od roku proces, oparty jedynie na oskarżeniach funkcjonariuszy w cywilu, dobiega powoli końca.

Na rozprawie przesłuchiwany był świadek obrony, który potwierdził słowa oskarżonych. Zeznał on, że do końca był przekonany, że osobami, które zaatakowały antyfaszystów byli faszyści, którzy przebili się przez kordon policyjny koło pomnika Dmowskiego. Zeznał, że w żadnym momencie atakujący antyfaszystów mężczyźni nie legitymowali się, że są z policji a nawet się nie przedstawili. Powiedział, że widział jak jeden z nich bezpardonowo zaatakował osobę posiadającą megafon, a gdy powalili mężczyznę na ziemię bił go po twarzy. Świadek, który od całego zdarzenia był zaledwie parę metrów, dopiero gdy razem z tłumem został otoczony przez policjantów w białych kaskach, dowiedział się, że napastnikami byli ich koledzy po fachu. Co znamienne mianem „napastników” nazywała policjantów nawet pani prokurator zadająca pytania świadkowi.

Kolejnym przesłuchiwanym był 31 letni oficer, zajmujący się zabezpieczaniem manifestacji faszystów tego dnia. Wyjaśnił, że jego rolą była analiza zagrożeń, ustalenie liczby funkcjonariuszy mających zabezpieczać tego dnia manifestację. Przyznał, że zgodnie z przepisami policjanci nieumundurowani powinni posiadać jedynie legitymację – odznaka nie jest wymagana. Posiadanie odznaki jest sprawdzane podczas odprawy przez wyrywkową kontrolę i nigdzie nie zapisuje się tego faktu, nie można więc w żaden sposób określić z całą pewnością czy funkcjonariusz wychodzący na służbę faktycznie posiada przy sobie legitymację policyjną, a tym bardziej nie wymaganą przez przepisy odznakę. Nie potwierdził tym samym wersji przedstawionej przez tajniaków, którzy brutalnie zatrzymywali antyfaszystów, twierdzących, że na każdej odprawie przed akcją są dokładnie sprawdzani czy posiadają legitymację i bez tego nie mogą rozpocząć służby.

Policjant zajmujący się zabezpieczeniem akcji wyjaśnił również, że wyposażeniem podczas rozpoznania i uczestnictwa w manifestacji są kajdanki oraz pałki teleskopowe (co do posiadania której podczas akcji, policjant zatrzymujący antyfaszystów kilkakrotnie zmieniał wersję podczas jego przesłuchania). Jest to o tyle ważne, że antyfaszystka ma obdukcję wskazującą na to, że została uderzona pałką przez właśnie tego tajniaka. Dowódca zabezpieczania przyznał również, że każde użycie pałki powinno być odnotowane – żadna jednak notatka o tym nie znalazła się w zapiskach policjanta.

Wyjaśnił również, że rolą funkcjonariuszy działających po cywilu jest nie wyróżnianie się z tłumu, dlatego też, co jest logiczne, nie noszą na swoich ubraniach odznak – które mogłyby ich zdekonspirować. Jak sam stwierdził, idąc do restauracji zakładają oni garnitury, idąc na mecz tajniacy mają szaliki, a podczas manifestacji niosą transparenty! Tym samym znowu podważył zeznania napastników, którzy zaatakowali antyfaszystów – jakoby na manifestacji cały czas mieli na szyi wywieszone odznaki policyjne, tylko, że akurat (co jest uwiecznione na zdjęciach) nie mieli ich podczas zatrzymywania.

Kolejna rozprawa wyznaczona jest na 27 października 2011. Będzie to najprawdopodobniej ostatnia rozprawa w tej sprawie, na której zapadnie wyrok. Oskarżeni antyfaszyści liczą na mobilizację, oraz na jak zawsze liczne, stawiennictwo osób wspierających ich podczas tego procesu.

Solidarność naszą bronią! Bez sprawiedliwości nie będzie pokoju!